środa, 12 lutego 2020

507. "Pozytywnik z charakterem'" - podsumowanie stycznia :)


 
Hej, hej!

   Styczeń minął w mgnieniu oka! Przecież dopiero witaliśmy Nowy Rok, a tu pora pokazać pierwsze strony "Pozytywnika z charakterem". Nie wiecie jeszcze o co chodzi? Zajrzyjcie do wyzwaniowego posta (klik)!

  



   Jak pisałam wcześniej, w ubiegłym roku od Cudnejnienudnej Dorotki przyleciał do mnie przepięknie ozdobiony kalendarz! Miał być na ważne zapiski, ułatwić organizację ( z początkiem roku nasza rodzina stała się pięcioosobowa, a potem dołączył jeszcze szczeniak), ale szczerze powiedziawszy kalendarz ma tak pięknie i pracochłonnie ozdobioną okładkę, że szkoda mi go było na zwykłe codzienne bazgroły. W ten sposób pojawił się pomysł na 'Pozytywnik z charakterem', czyli coś, co połączy wspomniany kalendarz, z cytatami, oraz chęcią spróbowania jurnaligu! W dodatku ta koncepcja świetnie łączy się z moją nieustającą akcją #leftoverdising!


 W styczniu udało mi się stworzyć trzy strony (chociaż w zasadzie to 6 stron kalendarzowych) - wszystkie 'uklejone' z grafik znalezionych w gazetkach reklamowych. Dwie strony są mocno owocowe, a jedna już bardziej w stylu art - jakaś postać, słowo, zegar, ramka. Jak widać, każda ze stron ma mnóstwo cytatów - wszystkie pisane odręcznie, na paseczkach wyciętych z kartek wspomnianego kalendarza. Wiadomo, że by w okładce kalendarza zmieściły wszystkie moje 'klejonki', część kartek musiałam wyrwać. Akurat tym razem cytaty w żaden sposób nie nawiązują do tła. Najpierw powstały kolorowe strony, a potem upchnęłam na nich sentencje. Same cytaty pochodzą z przeczytanych książek, jakiegoś filmu, 'zgapiłam' je gdzieś z internetu. Póki co, podeszłam do tematu dość ostrożnie, na razie samo wyklejanie grafikami tła, a cytaty delikatnie oddzielone  resztkami kolorowych papierów pozostałych z innych projektów. Ale kto wie, jak projekt będzie ewaluował, szczególnie, że do zabawy przyłączyło się kilka Osób (mam nadzieję, że zainspirujemy kolejnych uczestników), które niesamowicie inspirują swoimi stronami 'Pozytywnika...'.

Tak prezentują się moje strony...






A tak prezentują się styczniowe prace Uczestników wyzwania...


"Pozytywnik z charakterem" - podsumowanie stycznia:


 ****************************************

1. Marta Madej - EviPassjonatka


 ****************************************

2. Ela - Z mojego świata 

  

****************************************
3. Kasia - Herbata z miodem


  ****************************************


   Jak widzicie, poszczególne strony zależą wyłącznie od 'widzi mi się" Autorki :) 
Dlatego zachęcam do przyłączenia się do zabawy, nawet jeśli nigdy czegoś takiego nie tworzyliście - ja  przecież także nie! Wyżywajcie się artystycznie, według tego, co serce Wam dyktuje, a przy tym bawcie sie dobrze!


Pozdrawiam serdecznie, 
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki




9 komentarzy:

  1. Pięknie kolorowo i przede wszystkim pomysłowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pozytywna ciekawa lektura w kilku wspaniałych wydaniach :) i o to chodzi- "liczy się puchatość" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz już mniej się stresuję, kiedy mogłam zobaczyć inne strony.
    Cieszę się, że odnalazłam taką zabawę i zrobiłam ten pierwszy krok mimo tylu wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no Dziewczyny nie bać się! próbować! fajna zabawa i łatwo zrobić taki wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo albo i nie łatwo :)
      Zależy na ile mamy rozwiniętą kreatywność - mnie przez całe życie nie wychodziły własne interpretacje. A tu mam taki przypadek. Moim zdaniem samo "rzucenie" cytatu na kolorowe tło nie wystarczy.

      Usuń
    2. Nie zdążyłam dopisać, że o tym "rzucaniu" piszę wyłącznie o sobie.
      Twoja strona jest właśnie przykładem tego, do czego dążę. Ale czy mi się coś uda, to nie wiadomo. Cały czas obawiam się, że moje zamierzenia mogą być niezrozumiałe i nieczytelne dla odbiorcy. Tak właśnie było z pierwszą stroną - próba "fokusowa" w realu nieudana, przekaz nie został zrozumiany.

      Usuń
  5. Prawdę mówiąc idea pozytywnika i innych takich art/junk journali jakoś do mnie nie przemawia (chyba żeby je przyrównać do zeszytów wyklejanych w szczenięcych latach wycinanymi z gazet fotkami gwiazd), ale to co zrobiła EviPassjonatka bardzo mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę racji w tym jest, ale raczej porównałabym art journale do pamiętników nastolatek, czy nawet młodszych dziewczynek. Zeszyty "filmowe" zawierały chyba tylko same wycinki z gazet ze zdjęciami. Piszę chyba, bo nie widziałam nigdy u koleżanek dodatkowych ozdobników czy uzupełnień malowanych, rysowanych, naklejanych. Nie twierdzę, że takich nie było, ale jednak celem prowadzenia takiego zeszytu ze zdjęciami gwiazd były same zdjęcia. Niedawno znalazłam w piwnicy taki zeszyt z filmowymi wycinkami - nie mój, ale przy tej okazji mam zamiar go przejrzeć dokładniej (żeby się upewnić, czy dobrze pamiętam :)

      Usuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!