Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2024

613. Mini maskotki - pojazdy budowlane.

 Hej, hej!

      Wiosna rządzi się swoimi prawami, dlatego na chwilę znikłam z bloga. 

   Jako maniak rabatek, krzaczków i kwiatów, z lubością zatraciłam się w grzebaniu w ziemi :) Póki co wszystko 'ogarnięte' i tylko o wieczornym podlewaniu nie można zapomnieć, bo strasznie sucho...

No, więc wracam do wpisów ;)

  Na początek mini maskotki, które uszyłam dla mojego młodszego synka, takie akurat do małych łapek. Mają dosłownie po kilka cm i mieszczą się na dłoni.

   Nie trudno się domyślić, że panele pojazdów budowlanych, to nadruk/wzór z bawełnianej (pościelowej) tkaniny. Plecki maskotek, to również bawełniana tkanina, tym razem jednolita w ulubionym, niebieskim, kolorze synka. Wypełnienie maskotek stanowi mięciutka i sprężysta kulka silikonowa. 

   Oczywiście najistotniejszy jest fakt, że są to autka budowlane, które w dodatku są leciutkie, mięciutkie i  z całą pewnością można zabrać ze sobą także do spanka ;)








   Podoba mi się koncepcja takich małych autek i kusi mnie jeszcze tkanina z wozami strażackimi. Kto wie, czy i takie autka  - maskotki nie powstaną?


Pozdrawiam cieplutko,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki



piątek, 27 stycznia 2023

592. Przytulanka - Haftowana Arielka :)

 

Hej, hej!

   Korzystając z nieco mniejszej ilości obowiązków, takich, co to na już, pomiędzy jedną a drugą pralką prania, postanowiłam zajrzeć na blog i nadrobić zaległości ;)

   W ostatnim wpisie (sto lat temu, pomijając ten o Wyzwaniu Czytelniczym 3650 stron) pochwaliłam się poduszeczkami dla dzieci, do uszycia których użyłam gotowych paneli z kolorowym nadrukiem ulubionych bohaterów. Ale nie zawsze jest tak, że wśród 'gotowców' znajdziemy dokładnie to, czego akurat potrzebujemy. I tak było w tym przypadku. 

   Córeczka zapragnęła przytulanki Arielki, więc postanowiłam jej taką właśnie wykonać. 

Na początku stworzyłam panel z haftem. Za wzór hafu posłużyła mi kolorowanka córki, a całość wyszyłam haftem płaskim, różnymi mulinami z zapasów, na białej  bawełnie pościelowej. Największe wyzwanie stanowiła twarz, bo bardzo zależało mi na jak najdokładniejszym odwzorowaniu oryginału. Najwięcej kłopotu stworzył chyba nosek - kilka razy haftowałam i prułam, żeby nadać mu właściwy kształt ;) Potem było szycie ('plecki' zabawki to mięciutki, różowy minky), oraz wypełnianie kulka silikonową.

   Ostatecznie córeczka była bardzo zadowolona z efektu! Ja również - mówiąc szczerze! 

Dodam tylko, że zabawka ma już półtora roku i nadal świetnie się trzyma ;)










Pozdrawaim serdecznie, 

Ania z Kreatywnej Jacewiczówki

poniedziałek, 21 lutego 2022

590. Poduszki dla dzieciaków (panel).

Hej, hej!

    Jakiś czas temu, od mojej kochanej Dorotki przyleciały świetne tkaniny, a wśród nich także cudne, kolorowe panele.

   Nie muszę chyba mówić, że kiedy tylko moje dzieciaki zobaczyły swoich ulubionych bohaterów - już było 'pozamiatane' ;)

   Tym samym powstały poduszki kształtki, dla każdego z moich dzieci, a przy okazji jedna z lalek stała się dodatkiem do prezentu dla bratanicy.

   Dodam tylko, że plecki każdej z poduszek, to przyjemny, dobrany odpowiednio kolorem, minky. Wypełnienie stanowi mięciutka, sprężysta kulka silikonowa. 







    
   Poduszki powstały już jakiś czas temu, więc dzieci testowały je w różnych warunkach. Świetnie nam się sprawdziły nie tylko jako towarzysz nocnego snu, ale także w podróży samochodem, spacerze, wizycie u babci, a nawet podczas rejsu statkiem :) Pomimo, że poduszeczki są gabarytowo dość spore, to jednak są przy tym tak leciutkie, że trzymanie ich w rączkach nie sprawia problemu.


Pozdrawiam cieplutko,
Ania :)

czwartek, 20 stycznia 2022

584. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja piąta - Laleczka.


Hej, hej!

   Moje archiwum zdjęć, gromadzące kolejne projekty, stale się powiększa. Zaległości publikacji postów rosną w szalonym tempie, a ja ciągle odkładam wizytę na blogu i uzupełnienie wpisów. Może trochę ten ostatni czas niekoniecznie też do tego skłaniał - a to zdalna nauka (oblegany komputer i obciążony internet), a to wyszukiwanie w sieci prezentów świątecznych, potem okres świąteczno - noworoczny... A kiedy udało się wygospodarować jakąś wolną chwilkę, to wolałam ją poświęcić na pasję :) 

   No, ale mamy już drugą połowę stycznia, nieco spokojniejszy czas, więc na tyle na ile pozwolą mi chęci, wracam do pisania. Chyba odrobina przerwy była mi potrzebna :)

   Tych zaległych prac jest tyle, że postanowiłam je po prostu publikować w miarę po kolei, bo inaczej pogubię się chyba całkowicie! Dziś dziękuję sama sobie za pomysł zrobienia listy projektów do publikacji, jakże to ułatwia orientację!

I tym sposobem, dziś zaprezentuje się jedna z takich zaległych prac.

   Kto zagląda na blog, ten może pamięta, że podczas wakacji w 2019 roku, zapisałam się na kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę. Ruszył pierwszego sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawiała nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja piąta, to już pewne wyzwanie, bowiem szyliśmy... laleczkę!

   Moja lala powstała z kawałka białej bawełny. Podobnie jak poprzednie maskotki, laleczka jest przyjemnie mięciutka, bo wypełniona kulką sylikonową. 

Włosy, a więc grzyweczka i warkocze, zrobione są z czarnej włóczki i jest to moje odstępstwo od oryginału. Diana w swoim kursie pokazała z jakich innych materiałów, można wykonać fajną fryzurę. 

Twarz mojej laleczki jest wyhaftowana czarną muliną, według mojego pomysłu.

Lalka dostała także, specjalnie dla niej uszytą, piękną sukienkę :)

Przyznaję, że piąta lekcja kursu była już wyzwaniem :) 

Ale dodam, że chociaż od uszycia laleczki minęło już trochę czasu i córeczka dość  często się nią bawi, to nadal zabawka wygląda tak jak tuż po uszyciu.







Pozdrawiam serdecznie,
Ania :)


poniedziałek, 20 września 2021

574. 'Szmatka miętoszka' i powitalna karteczka dla Dagmary :)

 Hej, hej!

   Dziś na blogu projekt stworzony tak dawno. że musiałam się dobrze zastanowić kiedy go zrobiłam! Data na zdjęciach wyświetla mi się sprzed dwóch lat!

   Leżał sobie projekt w kąciku, jakoś tak zupełnie zapomniany, a niesłusznie :) Bo przecież jest całkiem przyjemny dla oka :)

   Kartka z gratulacjami, oraz 'szmatka miętoszka' powstały z okazji narodzin wnusi mojej kochanej Ewuni :) Właśnie sobie uświadomiłam, że mała Dagmara ma już dwa latka! (o ile data na zdjęciach jest prawdziwa ;p).

Kartka powstała na gotowej bazie, a jej centrum stanowi haft bobaska :) Sam schemat jest bardzo prosty, dlatego serduszkom dodałam jeszcze różowe koraliki. Dodatkowo kompozycję uzupełnia różowa koronka, samoprzylepne różyczki, oraz napis.

'Szmatka miętoszka' także zawiera odrobinę haftu - imię dziewczynki na taśmie. Wszyte kolorowe wstążki - metki są ciekawą atrakcją dla malucha i przy okazji fajnie wyglądają :)






PS: Spojrzenie wstecz na wcześniejsze projekty ma swoje dobre strony. Pomaga korygować błędy. 'Szmatka miętoszka' ma niezbyt ładny szef z boku, sama nie wiem dlaczego tak to zostawiłam? Może brakowało czasu na poprawę? Dziś, z perspektywy kolejnych dwóch lat trenowania techniki szycia, pewnie poprawiłabym to natychmiast lub wykończyła w inny sposób hihi.


Pozdrawiam serdecznie,
Ania ;)

środa, 25 marca 2020

513. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja czwarta - Wieloryb :)

 Hej, hej!



    Ostatnio zajrzałam do swojego archiwum zdjęć i przeraziła mnie ilość prac, których jeszcze nie miałam okazji pokazać! Z jednej strony mnóstwo zaległości do opisania, a z drugiej - świetna wiadomość, bo na blogu na pewno przez dłuższy czas pająki nie mają czego szukać :)
 
   I tym sposobem, dziś zaprezentuje się jedna z takich zaległych prac.

   Kto zagląda na blog, ten może pamięta, że podczas wakacji zapisałam się na kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę. Ruszył pierwszego sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawiała nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja czwarta, to przestrzenny wielorybek :)
  
   Mój wielorybek powstał z kawałka materiału, chyba ze starej zasłony. Co prawda żółtych wielorybów za wiele nie ma, jeśli w ogóle, ale ten mój został uszyty z myślą o synku, który ten kolor lubi :) I dobrze, bo żółty pozytywnie nastraja :) 
 
   Podobnie jak poprzednie maskotki, wieloryb jest przyjemnie mięciutki, bo wypełniony kulką sylikonową. Tym razem buźka i oczka są namalowane permanentnym markerem. 
 
   Myślałam, że wyzwaniem będzie wszycie spodu brzuszka i płetw, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny :) I chociaż od uszycia wielorybka minęło już trochę czasu i często jest przytulany, to nadal wygląda tak jak tuż po uszyciu.





   Na kolejnej lekcji kursu Diany szyłyśmy lalę, a na ostatniej - dość trudnego misia :) Wyglądajcie kolejnych postów, a wśród nich na pewno pojawią się wspomniane zabawki, bo (tak!,tak!) udało mi się ukończyć kurs  ;)



Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki
 
 

środa, 9 października 2019

492. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja druga - Konik.

Witajcie!


    Jesień na Podlasiu pokazuje swoje różne oblicza. Było deszczowo, słonecznie, wietrznie. Wczoraj witał nas przymrozek, a dziś +15* ;) Na nudę nie możemy narzekać.

   Jakiś czas temu na blogu chwaliłam się misiem, a w zasadzie misią Hanią, uszytą w ramach kursu, na który zapisałam się podczas minionych wakacji.

Wspomniany kurs to, kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę.

Ruszył 1 sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawia nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja druga, to bardzo prosty konik lub jednorożec :)
 

Tym razem zabawka tworzona z myślą o mojej najmłodszej pociesze, więc postawiłam na konika.

Konik powstał z bawełnianej tkaniny, która przywędrowała do mnie od Cudnejnienudnej Dorotki, w ramach nagrody zdobytej w jednej z Jej zabaw. Tak naprawdę, ów materiał ma deseń koników, chociaż akurat we fragmencie, który użyłam nie jest to widoczne. Spodobały mi się jednak spokojne kolory - szarość i niebiesko - białe akcenty.

    Postawiłam na minimalizm, dlatego, że konik, to przecież docelowo zabawka dla niemowlaka. I z tą myślą przewodnią konik dostał grzywę i ogon z kolorowych wstążek (2,5 cm). Sam konik nieco stonowany, ale wstążki za to, nieco szalone, w wesołych kolorach: żółtym, żółtym w kropki i takim zielonym 'świecącym'. Grzywa, to wstążki złożone na pół, tak jak w miętoszkach czy zabawkach sensorycznych. Ogon, to już pojedyncze wstążki, ale z supełkiem na końcu. Wszystko dokładnie wszyte, bo wiadomo w jaki sposób niemowlak bawi się taką maskotką.

Oczywiście konik, podobnie jak misia, jest przyjemnie mięciutki, bo wypełniony kulką sylikonową. 

 
 
 
 
   Pozostaje tylko dodać na koniec, że zabawka przyjęta z entuzjazmem właściwym dla dziewięciomiesięcznego malucha :)



W kolejce do zaprezentowania czeka już gąska z lekcji trzeciej, a w kolejce do uszycia - wieloryb i lala. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki ;)
 

środa, 21 sierpnia 2019

486. Kostka sensoryczna dla dziewczynki ;)



Witajcie!

   Podlasie od rana deszczowe, a wręcz powiedziałabym, ulewne! Spadła taka ilość wody, że nawet u nas, poza miastem, droga zmieniła się w mały potok! Teraz już deszcz nieco zelżał, ale nadal jest szaro i ponuro.

   A ponieważ dziś w kalendarzu świąt nietypowych - Dzień Optymisty, pora na duuuży kubek kawy i kolory ;)

   Kolory na blogu zawitają za sprawą kostki sensorycznej, tym razem stworzonej dla dziewczynki. 

   Kto zagląda do Jacewiczówki ten wie, że już pierwsza taka kostka się pojawiła, a uszyłam ją dla synka. Tym razem kostka 'dziewczyńska', która powstała z okazji urodzinek naszej siostrzenicy ;) Co prawda były to pierwsze urodziny, więc może trochę późno, jak na taką zabawkę. Pomyślałam jednak, że przecież taki roczniak nadal intensywnie poznaje świat i nadal ważny jest rozwój motoryczny. W dodatku kostka jest spersonalizowana, a więc wyjątkowa ;)

   Do uszycia kostki użyłam tkanin, które udało mi się zgarnąć w rozdawajkach Cudnejnienudnej Dorotki ;) Wszystkie ściany mają dziewczęce kolory i motywy, które z pewnością przyciągają wzrok. Ale kostka ma też dodatki, które z kolei zachęcają do dotykania, chwytania, zabawy. Są metki z kolorowych wstążek, jest granatowa koronka, są koraliki w kształcie motylków i kwiatuszków, które można przesuwać po kolorowych sznureczkach, jest duży guzik, który porusza się po tasiemce i drugi biały, naszyty w środku serduszka, do chwytania.

   No i oczywiście jedną ze ścianek zdobi haft. 
Schemat znalazłam w internecie, a wyszyłam go według kolorystyki dobranej przez siebie. Wzór wyhaftowałam jedną nitką mulinek z resztkowego pudełka, na kanwie podmalowanej w różowe serduszka (tej z metryczki dla Emilki).

Zabawka wypełniona jest silikonową kulką, a w środku ukryta jest grzechocząca piłeczka ;)

Oczywiście kostka już dawno wręczona i co najlepsze wzbudziła zainteresowanie małej jubilatki ;)









--------------------------------------------------------
 
  
Haft bobaska powstał z mulin z resztkowego pudełka i zgłaszam go na wyzwanie Moniki Igiełki - "Wymiatamy resztki".
 
--------------------------------------------------------

Wykorzystałam tu:
- muliny z resztkowego pudełka do wykonania haftu,
- guziki, koraliki, sznurki, koronkę z odzysku,
 - kawałek kanwy pozostały z wcześniejszego projektu,
- grzechoczącą piłeczkę odzyskaną z zepsutej zabawki.

-------------------------------------------------------- 
 
 
Pozdrawiam serdecznie, 
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki ;)
 

środa, 22 maja 2019

475. Kostka sensoryczna :)



Witajcie!

   Ostatnio na facebookowej stronie bloga pojawiła się zapowiedź najnowszego projektu. A dziś na blogu zdradzam sekret i chwalę się 'uszytkiem' dla synka. Co można wymyślić dla kilkumiesięcznego malucha?

Oczywiście wybór padł na kostkę sensoryczną. 
Chociaż nie jest perfekcyjna, nie ma w sobie super modnego minky, to jednak jest zupełnie niepowtarzalna!

   A wszystko to za sprawą materiałów, z których powstała. Są tu tkaniny nowe, 'dostane' od Cudnejnienudnej Dorotki (z ciekawymi motywami autek, samolotów, sów), trochę skrawków z szycia dla Weroniki (pamiętacie naszą współpracę i poduszki, oraz serwetki z haftami?),  ale także te, pochodzące z odzysku! Na przykład ta fajna sówka, to fragment niemowlęcej bluzeczki, która niestety bardzo zmieniła się po wielokrotnym praniu i już nie nadawała się do użytku. Z odzysku pochodzą także wszystkie sznurki i są to uszy z prezentowych torebek. Gumki, na których nanizane są koraliki, to 'zamknięcia' papierowych teczek, a same koraliki, to elementy starej biżuterii. Niebieskie kółeczko oraz guziki (specjalnie przyszyte kolorową nitką), to elementy odzyskane z bluzek czy swetrów. Kostkę wzbogacają jeszcze wstążki i tasiemki. A w środek wrzuciłam dodatkowo grzechoczącą piłeczkę, która także pochodzi ze zniszczonej już zabawki.
Każdy bok ma pod spotem owatę, a całość wypełnia sylikonowa kulka. Wszystko dokładnie przeszyte kilka razy, by nic nie miało prawa się urwać!

Jedynie troszkę chyba przesadziłam z wielkością, co widać poniżej na jednym ze zdjęć (obok kostki hafciarskie nożyczki). Każdy bok kostki to 15x15 cm!

Niemniej kostka przetestowana przez małe rączki i co najważniejsze - zaakceptowana! Synkowi najbardziej spodobały się nóżki i skrzydełka sowy, które łatwo chwycić, podobnie jak gumki z koralikami i sznurkowy przeplataniec :)











Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki



poniedziałek, 20 listopada 2017

403. Na powitanie Ignasia :)

Witajcie!

   Dziś zapraszam na zaległy post, który na swoją publikację czeka już jakiś czas. Ale nie ma tego złego, bo zdjęcia prac wykonałam jeszcze podczas pięknej pogody, więc na aurę za oknem, obecna na zdjęciach zieleń oraz słonko, jak najbardziej wskazane.

   Jakiś czas temu nasza blogowa Koleżanka Ewa została mamą. Specjalnie dla Niej, a w zasadzie Jej maluszka postanowiłam stworzyć drobiazg na powitanie :) 

Do kilku drobiazgów dołączyła kartka z życzeniami. 

Zainspirowała mnie gotowa scrapowa kartka z wózeczkiem znaleziona w internecie, jednak stała się ona tylko podstawą do stworzenia tej właściwej kartki dla Ignasia.

Jako baza posłużył mi niebieski karton, ale wykorzystałam jeszcze dwa odcienie niebieskiego papieru, biały karton, tapetę w kropki oraz kokardkę. Pomocne były dziurkacze ozdobne i kreatywne nożyczki. Grafika bobasa, to pomalowana przeze mnie, kolorowanka znaleziona w internecie. 

Myślę, że wyszła fajna, ciekawa i przestrzenna kartka :) Jak widać zwabiła nawet motylka :)







   Jako taki prezent dla maluszka ode mnie, powstała szmatka miętoszka, nazywana także metką :) 

Haft płaski (ścieg łańcuszkowy) wykonałam na białej bawełnie, a za jego wzór, posłużyła kolorowanka. Na brzuszku misia zagościła pierwsza literka imienia chłopczyka. Wykorzystałam kolorowe wstążki, głównie w kropeczkami. Plecki powstały z beżowej tkaniny z białymi kropkami.












Skromny prezent już dawno dotarł do Ewy i Jej synka i chyba się spodobał :)


Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki :)


środa, 2 listopada 2016

318. Powitanie Tosi :)

   

   Witajcie! Przesyłka dotarła do małej Adresatki, a więc dziś mogę się już pochwalić skromnym prezentem, który przygotowałam dla Tosi (nowo narodzonej córeczki naszej blogowej Koleżanki). Przy okazji wyjaśni się też tajemnica słodkiej misi, którą we wrześniu mieliście okazję oglądać na moim blogu (klik).








Dla małej Antosi powstała karteczka, imienny ręczniczek i zabawka sensoryczna, czyli szmatka - miętoszka ;) Wszystko to widać na zdjęciu obok.
A kto jest ciekawy szczegółów zapraszam do lektury :)










 

Wzorek haftu na karteczce pochodzi z internetu, chociaż tak naprawdę więcej tu moich zmian jak oryginału. Wózeczek wykonany dwiema nitkami cieniowanej muliny B.Brand, różowej Ariadny i jedną nitką czarnej Odry. Do tego koraliki z odzysku, które idealnie mi tu pasowały, bo są niby przezroczyste, ale środek mają ciemnoróżowy. Całość wyhaftowana na Aidzie 54/10 farbowanej buraczkiem.
Pozostałe materiały użyte do zrobienia kartki to karton, tektura falista, scrapki od Renaty, wstążeczka i perełki.








Oczywiście wnętrze kartki zyskało odpowiednie życzenia dla Tosi, Rodziców i Sióstr :)


















 


   Szmatka - miętoszka powstała na bazie haftu ze słodką misią, o którym pisałam we wrześniowym wpisie (klik). Dodałam wstążkę w kropeczki, a plecki wykonałam z materiału z dziecinnymi motywami. Wypełnienie to cienka, miękka ocieplina do kurtek. Wszystko zgrabnie pozszywałam maszyną do szycia :)












Na koniec pozostał jeszcze ręczniczek. Tu całkowity minimalizm. Imiona małej Adresatki oraz data urodzenia wyhaftowane jedną nitką Ariadny, na białej taśmie (którą kiedyś dostałam). Schemat literek znaleziony kiedyś w internecie. Całości dopełnia falbaneczka z różowej wstążki w kropki.











Już wiem, że na pewno sprawiłam tymi swoimi drobiazgami niespodziankę, a mam nadzieję, że Tosieńka będzie miała miłą pamiątkę :)

A już dziś napiszę, że jeden z następnych postów, które się pojawią będzie w podobnym klimacie :)


Pozdrawiam Was serdecznie!

Z racji dzisiejszego wyjątkowego dnia, zapalam wirtualne światełko - za Babcię, Dziadka, Tatę, za Danusię, za Waszych i moich Bliskich, tych których już nie ma wśród nas...


(Źródło)