Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2024

603. Upominki na Dzień Kobiet.

 

Hej, hej!






   Dzisiejszy wpis zaczęłam od kwiatów i taki też będzie jego cały klimat :)
 Czerwona kalanchoe (żyworódka) oraz goździki i róże, to tegoroczne prezenty z okazji Dnia Kobiet od "moich" panów - Męża, Synków i Teścia.

   Tymczasem każdego roku, odkąd tylko starszy syn poszedł do szkoły, staramy się, by Dzień Kobiet był wyjątkowy. Dbamy o to, by panie nauczycielki oraz koleżanki z klasy zostały obdarowane jakimś drobiazgiem. W tym roku synowi wpadły w oko drewniane magnesy i zakładki, więc po prostu je zamówiliśmy. W zeszłym roku takie drobiazgi stworzyliśmy sami. 

  Jak widać na zdjęciach, to bardzo prosty projekt, ale po pierwsze ciekawy pomysł, a po drugie praktyczny drobiazg na dłużej, coś innego wśród słodkości i kwiatów.

   Kupiliśmy zielone ołówki, które stanowiły łodyżkę, oraz bukiet żonkili, z którego 'podkradliśmy' pojedyncze kwiaty.  Kwiatuszek taki trafił na końcówkę ołówka, wraz ze wstążeczką i winietką z życzeniami  :)

Osobiście spodobał się efekt końcowy: prosty, a w dodatku wiosenny :)

No i zrobiliśmy go wspólnie i sami:)





A Ciebie ucieszyłby taki upominek? 


Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki :)


poniedziałek, 15 maja 2017

366. Pudełko ozdobne.

Witajcie!

   W końcu mamy prawdziwy ciepły i wiosenny maj! Trochę grzejącego słonka i człowiek od razu odżywa! Nabiera sił i chęci do działania!
 
   Takim sposobem moja wymarzona, główna sypialnia jest już niemal gotowa :) Jeszcze tylko odrobina zabiegów 'kosmetycznych' (tu dołożyć listewkę, tam podmalować) i będę mogła urządzać się po swojemu. To wnętrze utrzymane jest głównie w bieli (ściany, sufit), z jedną ścianą z bielonego drewna i jedną dominującą ścianą z piękną tapetą - oczywiście moimi ukochanymi różami. Podłoga, to panel w zimnym odcieniu beżu. Mam zamiar jeszcze, w postaci dodatków, wprowadzić właśnie jasne beże lub stalowe szarości :) Sama nie mogę się doczekać efektu końcowego!

   A skoro już tak niewiele pozostało do wprowadzenia się do nowej sypialni, pora zadbać o dodatki. Takim to sposobem powstało pierwsze (mam nadzieję, że nie ostatnie) ozdobne pudełko :)

   Pudełko jest jedyne w swoim rodzaju, w dodatku bardzo wyjątkowe, bo w klimacie mojej, pachnącej nowością sypialni! 
 
A co najlepsze jest to "coś z niczego"! A ja uwielbiam dawać rzeczom drugie życie!
 
   Do zrobienia pudełka wykorzystałam kartonik po butach, koronkę ze starej firanki i kawałek tapety, który pozostał, gdy dopasowywaliśmy wzór podczas tapetowania. Do tego róże, które zrobiłam z satynowej, beżowej wstążki (38mm), odrobina siateczki (chyba z jakiejś bluzki) i odrobina beżowej rafii.
 
   Takie pudełko, można wykorzystać na wiele sposobów - ja myślę, że wrzucę do niego moje ukochane korale, albo flakoniki perfum, lub jakieś inne drobiazgi!

Efekt zaskoczył nawet mnie :) 
 
Powstał kobiecy, stylowy dodatek do wymarzonej sypialni...






Pozdrawiam serdecznie!


poniedziałek, 12 grudnia 2016

332. W bieli i fioletach, czyli imienne bombki.

Witajcie ;)

   Dziś na Podlasiu świeci piękne słonko, ale mamy też mróz i odrobinkę śniegu. Jednak do świąt pozostało 12 dni, wiec mam nadzieję, że zima da o sobie znać i będziemy mieli pięknie i biało!

   A skoro już jesteśmy w temacie świąt, zapraszam na post, w którym, w roli głównej wystąpią imienne, karczochowe bombki. W bieli i fioletach w dodatku, co dla mnie stanowi, bardzo nietypową kolorystykę świąteczną. 

   Jakiś czas temu, zostałam obdarowana kilkoma nadrukowanymi kanwami i kilkunastoma mulinami. Postanowiłam, chociaż skromnie się Kindze odwdzięczyć ;) I tak wpadłam na pomysł dwóch karczochowych bombek - dla Kingi i jej Męża. Wszystko, we wspomnianych już, bielach i fioletach, a więc kolorystyce Obdarowanej ;) Do całości dołączyła świąteczna kartka z życzeniami, w podobnej kolorystyce. Mam nadzieję, że całość fajnie się wpisze w Kingi piękny fioletowy salon z kominkiem ;)

A oto i bombeczki...






A także karteczka, która im towarzyszyła ...





   Co jeszcze nowego? Na tamborek wskoczył szybki haft na metryczkę. Tworzy się także kolejny projekt dla mnie ;) Bratki się krzyżykują, metryczka dla Olusia także, za to fuksje i dolina - leżą (zła pani!).
 Pora też powoli adresować i wysyłać kartki... hmm, tylko czy ich wystarczy?

No to zakasuję rękawy ;)

Pozdrawiam ;)


Ps: Jeszcze wspomniane cuda od Kingi ;)


czwartek, 23 czerwca 2016

282. Krzyżykowa biżuteria, czyli nietypowa bransoletka.

   Jakiś czas temu Twórcze Inspiracje zaproponowały mi przetestowanie pomysłu na twórcze wykorzystanie ich gotowego wzoru ;) Propozycja o tyle ciekawa, że wspomniany wzór, to tak naprawdę, jedynie fragment większej całości tzn. jednego z obrazów Vincenta van Gogha.

Postanowiłam podjąć wyzwanie! Materiały (mulina, kawałek kanwy i schemat) dotarły do mnie bardzo szybko. Wzięłam się do pracy (początkowo przy dzieciakach tempo było ślimacze hehe) i dziś mogę się cieszyć jego rezultatem :)

Całość wyhaftowana dwiema nitkami Ariadny, na białej Aidzie 64/10, według schematu, który znajdziecie w najnowszym numerze Twórczych Inspiracji (tu zapraszam na recenzję).
Haft haftem, ale potrzebny był jeszcze pomysł. I pojawił się niemal natychmiast!
Haft można wykorzystać, tak jak zaproponowano we wspomnianym czasopiśmie i stworzyć szeroką bransoletę. Ale ma też wystarczającą szerokość do złożenia "na pół", a już po złożeniu idealną grubość! Dzięki temu powstał fajny 2,5 cm paseczek bransoletki, w dodatku dwustronny!
Zamiast tradycyjnego zapięcia wykorzystałam wstążkę (w kolorze letniego nieba), a to dlatego, że miałam ochotę na coś dziewczęcego i zupełnie nietuzinkowego. Dodatkowo, w miejscu zszycia dwóch dłuższych boków haftu, dorzuciłam "koronę" z koralików, która zamaskowała szef, ale i myślę, że dodała uroku.

Ja jestem strasznie zadowolona z efektu końcowego! No i dumna z siebie, że podjęłam wyzwanie i mu sprostałam :) Mam teraz fajną, nietypową i jedyną w swoim rodzaju letnią bransoletkę, idealną do dżinsów!
Zobaczcie sami jak się prezentuje....







Twórczym Inspiracjom bardzo dziękuję za inspirację i za możliwość podjęcia wyzwania i przetestowania wzoru, o którym nawet nie pomyślałabym, że może dać taki fajny efekt!

Pozdrawiam Was serdecznie i nie dajcie się upałom!

sobota, 19 grudnia 2015

Karczochowa, imienna bombka.

   Czas przecieka mi przez palce! Tyle planów, a tu jak po grudzie i pod górkę na dodatek :( Na dokładkę, wczoraj miałam jakiś kompletnie "głupawy" dzień. Niby ja, a jak nie ja. W ogóle nie umiałam się zorganizować ;( Sto godzin podejmowałam decyzje, a drugie sto brałam się za ich realizację... 
Synek łobuzuje, córeczka ząbkuje, święta za pasem - "jak żyć ?" hihi.
Ale trzeba się brać w garść, bo nie umiem sama z taką sobą żyć! To się biorę! Za bloga też, bo wiatr tu zaczyna hulać, tak pusto!
Dziś przychodzę do Was z bombeczką imienną, która powstała dla małej Pauli. To pierwsza bombeczka i mam nadzieję, że stanie się fajną pamiątką i będzie jej towarzyszyć co roku, podczas świąt.
Hafcik wykonany dwiema nitkami BBrand, na przepięknej różowej, przetykanej różową brokatową nitką kanwie, z moich tegorocznych imieninowych prezentów. Oczywiście wszystko upięte na styropianowej kuli. Bombka spora, bo średnica kuli to 12 cm.
Ta bombeczka to mój debiut, jeśli chodzi o karczocha połączonego z haftem. Dlatego proszę o wyrozumiałość za ewentualne niedociągnięcia. Ot chociażby "plecki", bo zupełnie nie wiedziałam jak je wykończyć, ale wpadłam na pomysł i chyba nieźle wyszły :)







Bombka już wręczona i wydaje mi się, że się spodobała.
W planach jeszcze dwie co najmniej, dla moich dzieciaczków.

Pora karmienia się zbliża, więc zmykam, ale mam nadzieję, że nie na długo.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Buziaki!

czwartek, 19 lutego 2015

Karczochowe jajka i czytadła :)

   Tak to się złożyło, że wczoraj jakoś nie po drodze było mi tu do Was, ale najzwyczajniej nie udało się już wygospodarować czasu. Najpierw pól dnia w rozjazdach, a potem wzięliśmy się za tapetowanie wykańczanego właśnie pokoju synka - oczywiście w czerwone wyścigówki :)
Wszystko u mnie trochę zwolniło, także robótkowo, ale coś tam się dzieje :) Ot chociażby dwa nowe jaja karczochy. Można już powoli myśleć o zbliżających się świętach, a właściwie o kartkach i ozdobach. 
Dodam tylko, że jajo żółto zielone powędrowało do Teściów, a zielone, bliżej Wielkanocy, trafi do Babci. Jajo żółte powstało w tamtym roku i jest trochę nietypowe, o czym można poczytać tutaj. Mam jeszcze ochotę zrobić jakieś jajo karczochowo - haftowane, ale póki co brak konkretniejszego pomysłu.



 




Jeśli chodzi o czytadełka to znowu przychodzę z dwoma. Oba to romanse historyczne i oba bardzo fajnie napisane. 

(Źródło)
  Pierwszy to "Ukochany kłamca" N. Byrd. Główna bohaterka, Psyche Hill, by otrzymać należny sobie spadek, musi wyjść za mąż. Układa, więc plan, który ma jej w tym pomóc. Wszystko wydaje się przemyślane i dopracowane, aktor mający zagrać narzeczonego - wynajęty.  Jednak przypadek (a może zrządzenie losu) sprawia, że historia rozwija się ze strony na stronę i niezupełnie tak, jak to sobie postanowiła Psyche. Książka bardzo fajnie napisana i czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

(Źródło)


 Druga powieść (dopiero co zaczęta, a już sto stron za mną) to "Miłosny skandal" M. Balogh. Niby czasy lordów i lady, balów i przejażdżek powozami, a z drugiej strony bardzo nietypowi główni bohaterowie. On, mimo odziedziczonego wysokiego tytułu, to flirciarz, łobuz. Ona, mimo, że siostra księcia, nie koniecznie posiada maniery z wyższych sfer, do eterycznej damy jej daleko, robi co chce i nie przejmuje się konwenansami. Oboje okropnie się nudzą i oboje szukają przygód. I w myśl zasady "uważaj o co prosisz...", akcja się rozkręca :) Aż sama jestem ciekawa losów tych dwojga krnąbrnych bohaterów.


W tym roku za mną już 10 książek czyli 21,5 cm grzbietów :)

Na koniec jeszcze (jakże w temacie środowych spotkań z Maknetą) post znaleziony w internecie :)




Pozdrawiam cieplutko i już dziś życzę udanego weekendu :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Nagroda za złapanie licznika u Ewy

   Jakiś czas temu pochwaliłam się, zupełnie nieświadomym, złapaniem licznika u Ewy z Robótkowego kącika czytelniczego. W poniedziałek dotarła do mnie paczuszka. Zobaczcie, jakie skarby otrzymałam! 




Kwiaty uwielbiam wyszywać, więc jak tylko czas pozwoli,  maczkom nie odpuszczę. Skąd ta Ewa wiedziała, że mam ochotę na hafcik w czerwieniach? Kartka ze słonecznikami piękna, nikomu nie oddam, zostawiam dla siebie w ramach prezentu imieninowego :) Mulinki nigdy dość, a już szczególnie w takim pięknym, wakacyjnym kolorze - dla mnie kojarzy się z piaskiem na plaży, albo z dojrzałym zbożem :) "Łapki" do garnuszków, posłużą za ozdoby - zawieszki, bo szkoda, żeby się zniszczyły. Ale największą niespodzianką okazała się "Zakręcona" serwetka, którą jak pisze Ewa, zrobiła specjalnie dla mnie! Aż mi się cieplutko na sercu zrobiło i jestem zachwycona! To szydełkowe cudo ma prawie 50 cm średnicy, więc tym bardziej doceniam pracę Ewy i czas jaki poświęciła by ja zrobić :) Co prawda zdjęcie nie pokazuje prawdziwego koloru, ale uwierzcie, że Twórczyni dobrała go idealnie pod kolory mojego salonu. Dlatego ląduje na moim salonowym stoliku i będzie mi towarzyszyć przy kawce i haftach :) Nie zniszczy się na pewno, bo trafia pod szkło. Najchętniej położyłabym ja normalnie i codziennie dotykała, ale podejrzewam, że Piotrek też, a takiego skarbu nie dam zniszczyć, nawet jemu :)





Ewuniu jeszcze raz pięknie Ci dziękuję! Za zabawę, za poświęcony czas, za pracę i chęci, wielkie buziaki! A Was zapraszam do zaglądania na blog Ewy :)

PS: A na koniec napiszę tylko, że paczuszką za druga wygraną w wiosennej zabawie, cieszyć się nie mogę, bo najzwyczajniej w świecie do mnie nie dotarła :(

wtorek, 25 marca 2014

Wielkanocna ozdoba - karczochowe jajko

Ależ jestem z siebie duma! Muszę się pochwalić i koniec :) Dziś stworzyłam swoje pierwsze w życiu jajko wielkanocne! Paluszki pokłute szpileczkami, ale warto było :) Powiem więcej mam ochotę na jeszcze! Ogromną pomocą posłużył mi kurs znaleziony na BazarDekoracji.pl. Moje jajeczko wykonane jest jednak nie ze wstążki, ale z prostokącików materiału (5 na 7 cm) pochodzącego ze starego kostiumu klauna :) Aż żal było nie wykorzystać takiego fajnego materiału i się doczekał :) Kwiatuszki z cyrkonią odprułam kiedyś z jakiejś bluzki, a czerwona wstążeczka z moich zbiorów. Podstawa, czyli styropianowe 12 cm jajko kupiłam w empiku za 3,99 :) Dodam, że całkiem spontanicznie i przy okazji :) Troszkę sama utrudniłam sobie zadanie, bo prostokącik materiału składałam na pół wzdłuż dłuższego boku, a następnie z tego robiłam rożek. Myślę, że jeśli zdecyduję się na kolejne jajo, to chyba użyję wstążki - będzie prościej. A tymczasem poniżej prezentuję Wam moje wielkanocne jajeczko.


Wielkanocne jajko

Wielkanocne jajko w szklanym kielichu

Na koniec dziękuję Wam za komentarze i odwiedziny :) Cieplutko witam kolejnych obserwatorów. A już 1 kwietnia 2014 zapraszam serdecznie na Candy ślubne :)