Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2015

Piątki z Kurą Domową (36) - Syrop z mniszka lekarskiego (mleczu)


   
   Przełom kwietnia i maja, to jak wiadomo wysyp mniszka lekarskiego, czyli popularnego mlecza. Oczywiście, zazwyczaj, kojarzy nam się z chwastem, który jak natręt powraca na nasze trawniki. Ale nie na darmo roślinka ta ma w nazwie "lekarski" i można ją w fajny sposób wykorzystać. O jej wielu właściwościach możecie sobie poczytać np. tutaj, a ja dodam tylko, że można go przygotowywać na wiele sposobów. Ja w tym roku pokusiłam się o syrop, który ma działanie przeciwwirusowe i przeciwzapalne, dlatego warto go stosować w przeziębieniach, bo między innymi, łagodzi kaszel czy infekcje gardła. Ma także sporo witamin i minerałów. Jest naturalny, więc możemy go podać dzieciom, czy kobietom w ciąży. 
Dawkowanie syropu podawane najczęściej w internecie to 2-3 łyżeczki dziennie. Syropem można też słodzić herbatę.

jest najczęściej stosowany w celu łagodzenia bólu gardła i leczenia infekcji górnych dróg oddechowych. Jednak miód z mniszka lekarskiego, poza właściwościami przeciwzapalnymi i przeciwwirusowymi, ma także właściwości przeciwmiażdżycowe, żółciopędne i odtruwające, dlatego powinien się znaleźć w wielu domowych apteczkach.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/syrop-z-mniszka-lekarskiego-przepis-na-leczniczy-miod-z-kwiatow-mlecza_41461.html
Syrop z kwiatów mniszka lekarskiego jest najczęściej stosowany w celu łagodzenia bólu gardła i leczenia infekcji górnych dróg oddechowych. Jednak miód z mniszka lekarskiego, poza właściwościami przeciwzapalnymi i przeciwwirusowymi, ma także właściwości przeciwmiażdżycowe, żółciopędne i odtruwające, dlatego powinien się znaleźć w wielu domowych apteczkach.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/syrop-z-mniszka-lekarskiego-przepis-na-leczniczy-miod-z-kwiatow-mlecza_41461.html
Syrop z kwiatów mniszka lekarskiego jest najczęściej stosowany w celu łagodzenia bólu gardła i leczenia infekcji górnych dróg oddechowych. Jednak miód z mniszka lekarskiego, poza właściwościami przeciwzapalnymi i przeciwwirusowymi, ma także właściwości przeciwmiażdżycowe, żółciopędne i odtruwające, dlatego powinien się znaleźć w wielu domowych apteczkach.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/syrop-z-mniszka-lekarskiego-przepis-na-leczniczy-miod-z-kwiatow-mlecza_41461.html
Przepis na syrop z mlecza znalazłam w internecie i chociaż receptur jest tam sporo, zazwyczaj różnią się tylko proporcjami składników.

Składniki:
  • 400 - 500 dobrze rozwiniętych kwiatów mniszka
  • 2 cytryny
  • 1l wody
  • 1kg cukru
  Przygotowanie:

Kwiaty zbieramy rano, przy ładnej i suchej pogodzie, w miejscu oddalonym od często uczęszczanych dróg czy innych zanieczyszczeń. Następnie zebrane kwiaty rozsypujemy na gazecie czy ściereczce i pozostawiamy około godziny, by owadki miały czas na wyprowadzkę. Po tym czasie kwiaty wielokrotnie płuczemy w zimnej wodzie.
Do garnka wlewamy wodę i wrzucamy umyte kwiaty mniszka. Zagotowujemy i gotujemy jeszcze 10-15 min. Pozostawiamy na 24 godziny. Po tym czasie wywar przelewamy przez sito (można dodatkowo wyścielić je gazą), odciskamy kwiaty. Do wywaru dodajemy następnie sok wyciśnięty z cytryn oraz cukier i ponownie gotujemy na małym ogniu, około 2-3 godz. Wywar będzie gęstniał do konsystencji syropu. Przelewamy do słoiczków, a te po dokładnym zakręceniu, obracamy do góry dnem i pozostawiamy do ostygnięcia.

Syropek ma smak miodku i myślę, że przy infekcjach (jeśli takie się pojawią, bo chorujemy na szczęście dość rzadko), kosztowanie go będzie przyjemnością. 
W tym roku zrobiłam 4 słoiczki, tak na próbę. Jeden podarowałam siostrze, która właśnie z jakąś infekcją walczy i będzie moją testerką :)


Syrop z mniszka lekarskiego (mleczu)



A na koniec jeszcze chcę serdecznie i z całego serduszka podziękować za tyle ciepłych słów i życzeń od Was z okazji rocznicy mego ślubu :)  
Dla Was po wirtualnym kawałeczku rocznicowego torcika :) 
Danusiu, dla Ciebie Kochana, największy, za tę ogromną radość i wzruszenie, których byłaś sprawcą :)



Pozdrawiam serdecznie i ślę buziaki :)

piątek, 7 listopada 2014

Piątek z Kurą Domową (17) - Przetwory z dyni.

   Od poniedziałku zacznę Was "napastować" nominacjami, których nazbierało się aż cztery! Prawdziwa "obrona tytułu" mnie czeka, bo Nominujące zadały około 40 pytań! Szaleństwo, ale jakież miłe, rosnę w dumę, że hoho! :)

(Źródło)

Dziś natomiast jeszcze raz pomęczę Was dynią. Tym razem zapraszam na kilka rodzajów przetworów. A tych co pomyślą, że zwariowałam z tą dynią, zapraszam o tutaj, w ramach wytłumaczenia :)

Podstawą wszystkich przetworów było umycie, obranie i oczyszczenie dyni. Do marynat dynię pokroiłam w kostkę i słupki. Do wersji na słodko surową dynię blendowałam z rozdrabniaczu blendera.

Dynia w zalewie octowej:

Dynię kroimy w sporą kostkę, wrzucamy do słoików (tak by między zawartością a pokrywką słoika pozostała przestrzeń). Do każdego słoika wrzucamy 3 ziarenka ziela angielskiego i zalewamy zalewą octową. Po zakręceniu pokrywek, słoiki wekujemy (gotujemy je około 10-15 min). Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce. 

Dynia w zalewie octowej z przyprawami:

Dynię kroimy w słupki (wielkości mniej więcej frytki), wrzucamy do słoików (tak by między zawartością a pokrywką słoika pozostała przestrzeń). Do każdego słoika wrzucamy 3 ziarenka ziela angielskiego, płaską łyżeczkę białej gorczycy, 1/2 łyżeczki curry i zalewamy zalewą octową. Po zakręceniu pokrywek, słoiki wekujemy (gotujemy je około 10-15 min). Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce. 

Zalewa octowa do dyni : Do garnka wlewamy ( proporcjonalnie) 1 litr wody, 1/2 szklanki octu 10%, i wsypujemy 1 płaską łyżkę soli i 3 - 4 czubate łyżki cukru. Zalewę podgrzewamy do rozpuszczenia cukru i soli, a następnie  zalewamy dynię w słoiczkach.

I tu mała podpowiedź - na 6 litrowych słoików, wystarczy około 2 l gotowej zalewy.


Dynia w zalewie octowej

Konfitura z dyni, jabłek i cynamonu:

Do dużego garnka wrzucamy 3 kg zblendowanej w rozdrabniaczu blendera surowej dyni, dodajemy 1 kg cukru, dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu ok 10 - 15 minut. 
W tym czasie myjemy, obieramy jabłka, wycinamy gniazda nasienne. Kawałki surowego jabłka blendujemy w rozdrabniaczu. 
1 kg zblendowanego jabłka , 1 kwasek cytrynowy oraz 2 łyżeczki cynamonu dodajemy do gotującej się dyni. Całość dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu jeszcze około 1 godziny.
Gorącą konfiturę nakładamy do słoików, wycieramy ściereczką rant słoika, zakręcamy i pasteryzujemy (gotujemy je około 10-15 min). Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce.

Konfitura z dyni z cytrusami:

Do dużego garnka wrzucamy 3 kg zblendowanej w rozdrabniaczu blendera surowej dyni, dodajemy 2 szklanki cukru, dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu ok 10 - 15 minut. 
W tym czasie obieramy ze skórki i usuwamy pestki z 2 sporych pomarańczy i 1 cytryny. Cytrusy blendujemy w rozdrabniaczu blendera, a następnie dodajemy je do gotującej się dyni. Całość dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu jeszcze około 1 godziny.
Gorącą konfiturę nakładamy do słoików, wycieramy ściereczką rant słoika, zakręcamy i pasteryzujemy (gotujemy je około 10-15 min). Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce. 

Konfitura z dyni z kwaskiem cytrynowym:

Do dużego garnka wrzucamy 3 kg zblendowanej w rozdrabniaczu blendera surowej dyni, dodajemy 3 szklanki cukru, oraz 1 kwasek cytrynowy. Dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu około 1 godziny.
Gorącą konfiturę nakładamy do słoików, wycieramy ściereczką rant słoika, zakręcamy i pasteryzujemy (gotujemy je około 10-15 min). Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce. 


Dynia z jabłkiem i cynamonem


Jak widzicie ogromną rolę odegrał mój "filipek", czyli blender. Znacznie skrócił się czas przygotowywania konfitur na słodko. Inaczej, najpierw każdą porcję dyni, piekąc lub gotując, trzeba by było przerobić na piure. Przy takiej ilości dyni jaką miałam ja, zwyczajnie nie zdałoby to egzaminu.

Oczywiście i konfitury i marynaty można spożywać bezpośrednio, ale mam zamiar także wykorzystać je jako podstawę do innych potraw.Czym nie omieszkam się pochwalić!

Na koniec w ramach uspokojenia, napiszę jeszcze, że obiecuję solennie, że moja rodzinka, nie będzie od tej pory żywiła się tylko dynią, mimo tych mega zapasów hehe!

Zapraszam także na candy z haftowana krzyżówką, która jak się okazało jest banalnie prosta :)

Pozdrawiam Was cieplutko, dziękuję, że jesteście i na dodatek stale Was przybywa :)

piątek, 29 sierpnia 2014

Piątki z Kurą Domową (7) - Grzybki w marynatce i sałatce.




 Wczoraj wieczorem wybraliśmy się całą rodzinką na grzybki. Wokół nas rośnie mnóstwo "młodniaków", więc grzybki, które najłatwiej znaleźć to maślaczki :) Znacie je? 


(źródło)

Nie jest to może grzybek tak szlachetny, jak te, które pokazuje nam Danusia i do suszenia według mnie także średnio się nadaje, ale na marynaty to i owszem :)
Jest jednak przy nim trochę roboty. Maślaka trzeba obrać ze skórki na kapeluszu, z plewki pod nim, no i oczywiście wyczyścić korzonek. Im mniejsze okazy tym lepiej, bo przy okazji cieszą oko, ale do czyszczenia tych maluchów trzeba mieć cierpliwość :) (Co to dla hafciarki, prawda?) Następnie grzybki trzeba umyć, a później wrzucamy do garnuszka - drobniejsze w całości, a te większe kroimy na mniejsze kawałeczki. Zalewamy grzyby wodą, delikatnie solimy. Po doprowadzeniu do wrzenia, gotujemy jeszcze 10 -15 min, mieszając co jakiś czas (na powierzchni powstaje szum, który bez mieszania namiętnie zwiewa z garnka :p). Następnie zlewamy wodę z gotowania - ja odcedzam na sicie. 
Tak przygotowane maślaki, wrzucamy do słoiczków. Na wierzch do każdego słoika dokładamy kilka ziarenek ziela angielskiego, listek laurowy i ok pół łyżeczki gorczycy. Zalewam grzybki gorącą zalewą octową. Taką samą jak w przypadku cukinii. Zalewa sprawdziła się w ubiegłym roku przy wielu warzywach czy grzybach, więc nie eksperymentuję, tylko korzystam z tego przepisu.
Tym samym zalewę octową przygotowuję  w proporcjach: 1 litr wody, 1/2 szklanki octu 10%, 1 płaska łyżka soli i 4 czubate łyżki cukru. Wszystkie składniki zagotowuję.
Zakręcone słoiki po prostu odwracam do góry dnem. Nie wekuję, bo grzyby jakby się rozgotowują, stają się miękkie. 
Tym razem "pakować" grzybki do słoiczków pomagał Piotruś. Tak się starał, tak machał łyżką, że nie dałam rady zrobić normalnego zdjęcia :) Ale za to jaki ważny się czuł i jaki potrzebny :) A na drugim zdjęciu moje marynaty - duży słoik zawiera całe grzybki, zarezerwowane na świąteczny stół.






Tak zamarynowane grzybki można wcinać, jako dodatek do jakiegoś obiadku albo do kanapki. Można także zrobić fajną sałatkę, której nauczyłam się od Teściowej :)

Sałatka z marynowanych grzybów z czosnkiem:

Marynowane grzybki kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do salaterki. Dodajemy drobniutko pokrojony czosnek i cebulę. Zalewamy całość odrobiną oleju (ja lubię i używam tylko rzepakowy), doprawiamy pieprzem (ziołowym i czarnym) oraz delikatnie solą (najpierw warto spróbować, bo może i bez soli się obejdzie). Mieszamy i odstawiamy na jakiś czas, najlepiej w chłodne miejsce, aby składniki "przegryzły się" smakiem.
Sałatka jest świetnym dodatkiem do mięs.

A na koniec jeszcze poczęstuję Was moją drożdżówką z jabłkiem. Przepis na nią znajdziecie u Ewy w Przepiśniku.






Życzę udanego weekendu, wszak to ostatni wakacyjny :) Niech będzie radosny, słoneczny i pozwoli odetchnąć! A wszystkim moim, zaglądającym tu, Paniom Nauczycielkom - dużo, dużo cierpliwości i siły na nadchodzące miesiące :) Oby do ferii Kochane :)


piątek, 22 sierpnia 2014

Piątki z Kurą Domową (6) - Cukinia (kabaczek) na zimę na dwa sposoby.



   Nie wiem czy znacie takie warzywo jak cukinia/kabaczek? Pewnie tak, chociaż w różnych regionach Polski, występuje pod różnymi nazwami. 

Cukinia / kabaczek
Cukinia / kabaczek
  
   Jest ona składnikiem wielu potraw (placuszki, smażona na patelni, faszerowana itd), ale także świetnie nadaje się na przetwory. Ja robię ją na dwa sposoby - marynowaną w occie oraz na słodko (przepis odkryty w zeszłym roku). Oba sposoby sprawdzają się świetnie :)

Przy obu sposobach cukinię przygotowuję w ten sam sposób. Myję, obieram ją dokładnie ze skórki i wycinam gniazda nasienne (tzn taką część "gąbczastą" z pestkami). Następnie kroję w sporą kostkę. 



Sposób pierwszy - Cukinia marynowana w occie:

Przygotowaną cukinię wrzucam do słoików. Do każdego z nich (na cukinię) wrzucam ziele angielskie, listek laurowy, świeży koper (tak jak do ogórków, czyli łodyżki, listki i kwiaty) oraz mielony pieprz czarny
Przygotowuję zalewę octową, taką jak do ogórków w proporcjach: 1 litr wody, 1/2 szklanki octu 10%, 1 płaska łyżka soli i 4 czubate łyżki cukru. Zalewę zagotowuję i jeszcze gorącą zalewam cukinię w słoiczkach. Ja dla pewności jeszcze słoiki wekuję (gotuję je około 10-15 min). Ponieważ jednak zalewamy gorącą zalewą, zakręcone słoiki można także po prostu odwrócić do góry dnem. Po ostygnięciu wynosimy do piwniczki czy w inne chłodne, ciemne miejsce. 
Tak przygotowana cukinia świetnie nadaje się jako dodatek do mięs, zamiast sałatki czy surówki, ale i jako składnik sałatki właśnie.

Sposób drugi - Cukinia a'la ananas:

W garnku zagotowujemy 1,5 litra wody z 3-4 łyżeczkami kwasku cytrynowego. Zalewę studzimy, a następnie zalewamy nią przygotowaną wcześniej cukinię (podane proporcje wystarczą na 3 kg cukinii). Przykrywamy naczynie i odstawiamy na kilka godzin (może być na całą noc) w chłodne miejsce. Po tym czasie odsączamy cukinię na sicie, przy czym zalewę wlewamy do sporego garnuszka. Dodajemy do zalewy 1 kg cukru  i 2 cukry waniliowe i zagotowujemy. Następnie wrzucamy do niej cukinię i gotujemy jeszcze razem około 10 min. Gorącą cukinię wraz z zalewą nakładamy do słoików i pasteryzujemy przez około 15 min. Cukinia całkowicie przejdzie smakiem po około miesiącu. 
Tak przygotowana cukinia w smaku rzeczywiście przypomina ananasa i rewelacyjnie nadaje się do sałatek owocowych, deserów, ciast, ale i na przykład do mięsa drobiowego, które ciekawie smakuje "na słodko".
Moja rada - nie pomijajcie kwasku cytrynowego, bo z kosteczek cukinii zrobi się słodka "paciaja" :)


Cukinia w occie
  
   A już tak na koniec i z innej beczki, zamieszczam zdjęcie prezentu z przymrożeniem oka, jaki otrzymaliśmy od mego Szwagra. Taka pamiątka z wakacji, spędzonych w okolicach miejscowości, w której nagrywa się serial i film "Ranczo". Ja nie oglądałam ani tego, ani tego, ale o Wilkowyjach, to chyba każdy słyszał! A tam bohaterowie raczą się takim oto trunkiem, chociaż Szwagier się śmieje, że jest on raczej do oglądania niż próbowania :)



Życzę udanych przetworów (może ktoś robi własne wina?), bo sezon rusza, oraz inspirującego weekendu!

czwartek, 15 maja 2014

Szczaw w słoiczkach na zimę

   Co prawda sezon przetworowo - nalewkowy jeszcze się nie zaczął na dobre, ale jest już warzywko, którego smak warto zatrzymać na zimę. Mowa tu o szczawiu. O jego właściwościach poczytacie np. tutaj, chociaż tak naprawdę w internecie można znaleźć dużo więcej.

   Ja swój szczaw w słoiczkach przygotowuję z myślą o przyszłej zupie szczawiowej, a robię go tak.
Szczaw ścinam i odrywam łodyżki, tak aby zostały same listki. Osobiście nie cierpię tych patyczków w zupie, a często gotowy kupiony szczaw je ma. Dokładnie, kilkukrotnie płuczę listki. Kroję szczaw na drobniejsze kawałki i wrzucam do miseczki. Następnie zasypuję go "kołderką" z soli. Po wymieszaniu, odstawiam na kilka godzin (większą ilość można zostawić na całą noc). Przerzucam do garnuszka wraz z sokiem, który szczaw puścił (w razie konieczności dodaję troszkę wody) i gotuję na średnim ogniu (5-6 indukcja) ok 15-20 minut. Szczaw zmieni kolor na ciemniejszy. Następnie przekładam gorący szczaw do słoiczka (wraz z tym sokiem z gotowania) i zalewam  go około 1 cm zwykłej oliwy. Słoiczek odwracam do góry dnem, przykrywam ściereczką i zostawiam do ostygnięcia.

Odrywanie łodyżek

Krojenie szczawiu

Solna "kołderka"


   Na zdjęciu poniżej pochwalę się moim pomysłem oznaczania słoiczków. Sposób prosty - niteczka obwiązana wokół szyjki słoiczka/butelki z karteczką, na której piszę co to za przetworek, rok jego wykonania, datę "dojrzałości" nalewki, rodzaje soków itd. Bardzo przydatne, uwierzcie, bo mimo, że sama robię swoje przetwory czasem muszę się dobrze zastanowić np, który sok jest który, bo kolory są mylące. Przy okazji jest to podpowiadajka dla mężusia, który przeczyta i wie, zamiast przynosić do domu trzydziestu słoików i pytać o każdy :) Także znajomi, którym podarujesz jakiś przetworek od razu wiedzą co dostali. No i całkiem fajnie wygląda :)

Szczaw w słoiczkach na zimę