Patelni typu Wok bardzo długo szukałam, uwierzcie zadanie nie jest takie proste kiedy ma się kuchenkę indukcyjną, a nie chce się płacić jakiś szalonych cen. Ale tuż przed imieninkami, w ofercie w jednego z moich ulubionych sklepów, pojawił się wok i prezent jak znalazł :) Dodałam sobie w głowie, to do tamtego, i przez przypadek powstało bardzo fajne jedzonko. Robiłam je już dwa razy i naprawdę smakuje :)
Dziś zapraszam Was na pierś z kurczaka z makaronem z woka. Danie banalnie proste, sycące i szybkie w przygotowaniu :)
W woku delikatnie rozgrzewam 5 łyżek oleju. 2 piersi z kurczaka kroję w sporą kostkę i wrzucam do woka, smażę na małym ogniu co jakiś czas mieszając. Gdy kurczak delikatnie się zarumieni, dodaję średnią cebulę, oraz duży ząbek czosnku, pokrojone w drobną kosteczkę. Następnie wrzucam około 1 szklanki, startej na grubych oczkach (tarka warzywna) marchewki i łyżkę świeżej (lub mrożonej) natki pietruszki. Delikatnie solę, doprawiam 4 czubatymi łyżkami musztardy chrzanowej, pieprzem ziołowym i odrobiną majeranku, i nadal, raczej duszę niż smażę, na małym ogniu.
Makaron jajeczny nitki (250g) gotuję według przepisu na opakowaniu, dokładnie odcedzam i wrzucam do kurczaka. Całość mieszam, jeszcze chwilę duszę i już można podawać :)
Pierś kurczaka z woka wychodzi rewelacyjnie, jest soczysta, nie przesuszona. Podobnie zresztą jak i makaron czy marchewka, kalafior (odpowiednio doprawiony, staje się świetnym dodatkiem do mięs). Szukam nowych przepisów czy inspiracji, więc jeśli coś fajnego znacie - podpowiedzcie :)
Jak widzicie poniżej, robiłam już dwie wersje z marchewką (jest delikatnie słodsza) i bez niej (bardziej czuć smak musztardy). Myślę, że jeśli ktoś lubi, można dodać pod koniec smażenia, na przykład ananasa, lub drobne kawałeczki orzechów, by było nieco egzotyczniej :) Moja wersja, to taka bardzo spolszczona :)
![]() |
| Danie jeszcze na patelni ... |
![]() |
| ... wersja z marchewką, posypana natką pietruszki ... |
![]() |
| ... wersja bez marchewki, udekorowana bazylią ... |
Tradycyjnie życzę Wam wszystkiego najsmaczniejszego :p
A na koniec pokażę jeszcze, co też z mężusiem zdziałaliśmy w sobotę :)
Mężuś (ze mną w roli pomocnika na zawołanie :p) zrobił półki w spiżarni, która znajduje się obok kuchni. Teraz moje słoiczki (i nie tylko) "żyją" sobie po królewsku :) Dzięki mężusiowi, powoli realizują się moje kolejne marzenia i plany związane z domkiem :)
A ja natomiast zadbałam o słodką oprawę minionego weekendu - biszkopt kokosowy z konfiturą z dyni :)

Udanego weekendu, odpoczynku, chwili na hafciki czy dobrą książkę :)
Do zobaczenia w poniedziałek :)






























