środa, 16 lipca 2014

Hafty kwiatowe, nowe czytadła, a mama nie może być śpiącą królewną.

   U mnie nic się nie zmieniło i nadal igiełka skacze z kwiatka na kwiatek :) Ale kwiaty uwielbiam haftować i chociaż monotematycznie (a w zasadzie duo tematycznie) od jakiegoś czasu, to dla mnie, to i tak czysta przyjemność :) A jak się kwiaty odrobinkę uprzykrzają, stosuję przerywniki typu chusteczki :) 
 Niemniej na Hibiskusie postępy nie duże, ale są, więc bardzo proszę...


Koniec już majaczy na horyzoncie, bo została mi do wyszycia, tylko lub aż, reszta tego dużego kwiatka ze środka haftu i cały, ale mniejszy po prawej oraz listki i cienie. Tło zostaje, takie jakie jest.

Na Maczkach postęp większy. Są już w zasadzie wszystkie kwiaty, zieleń i nawet kawałeczek wazonika. Pozostaje tylko kwestia tła. Myślałam o dwóch opcjach tj.: albo pozostawić tak jak jest (tylko, że mam wrażenie, że maki trochę się gubią) albo przykryć całe tło białymi krzyżykami (co pewnie podkreśliłoby maczki, ale tło to chyba mało kto lubi wyszywać :p ). Co Wy na to? A tymczasem Maczki, bardzo proszę ...



Wygląda jednak na to, że czekają mnie jeszcze jedne kwiaty. Ostatnio "wygrzebałyśmy" z siostrą u mamy na "strychu" kanwę z nadrukiem, którą ktoś zaczął, ale nikt się nie chce przyznać :) Przygarniam ją ja :) Myślę, że coś tam trzeba będzie poprawić, może nieco ją zmniejszę, ale popaść w zapomnienie nie dam. Wydaje mi się, że kwiaty z kanwy to mogą być Malwy. Może się mylę? Nieco podobne do mego Hibiskusa, tylko kolorki trochę inne :)



   
   Co do czytadeł, tym razem, to mąż zawitał do biblioteki i wybierał książki dla mnie :) Jedna z nich już za mną, bo to w zasadzie takie krótkie opisy bohaterek, uzupełnione o fotografie. Mowa tu o książce "Matki mężne czy szalone" M. Dzbeńskiej - Karpińskiej. 

"Matki mężne czy szalone" M. Dzbeńska - Karpińska

Powiem Wam szczerze, że sama bym po nią nie sięgnęła, ale w sumie cieszę się, że ją przeczytałam. Autorka opowiada krótkie historie kilku matek, które mimo poważnego zagrożenia zdrowia, zdecydowały się na ciążę. Żałuję tylko, że książka podaje suche fakty, a nie uczucia, których w tych historiach pewnie było co nie miara. Czy polecam? Nie koniecznie, ale jeśli przypadkiem wpadnie Wam w łapki - zajrzyjcie.

   Druga, ze świeżo wypożyczonych książek, to "Torebki i strzelanina" D. Howell. Taka babska powieść kryminalna. Troszkę śmieszą mnie takie czytadła. Główna bohaterka znajduje w bagażniku pożyczonego samochodu ciało kobiety i przechodzi z tym do porządku dziennego jakby nic się nie stało. W amerykańskim filmie byłby krzyk i psycholog do końca życia, nie mówiąc już o milionie syren policyjnych, a tu bohaterka ... idzie sobie na poszukiwanie wymarzonej torebki!

"Torebki i strzelanina" D. Howell.  
No ale w sumie mamy wakacje, to może taka "lekka" książka jak znalazł :)
  
   Na koniec, jeszcze trochę mojego Piotrusia. Podczas, któregoś dnia upałów z bólem głowy położyłam się na kanapie z przymkniętymi oczami. Tak na chwilkę tylko, ale synuś nie przyzwyczajony do takiej nieaktywności mamy, przerwał zabawę, przybiegł i pyta:

"- Mamusiu, a dlaczego leżysz?
- Boli mnie główka troszkę.
-  Ale dlaczego leżysz?
- Jestem śpiącą królewną.
- Ale ty mamusiu nie możesz być śpiącą królewną!
- A dlaczego?
- Bo śpiąca królewna jest taka brzydka jak ciemna noc, a ty jesteś dla mnie piękna mamusiu. Jesteś moją najpiękniejszą mamusią. I jesteś moją przyjaciółką jak Teodorek (miś)."

Dlatego właśnie mama nie może być śpiącą królewną :) A swoją drogą, my nie szczędzimy Piotrusiowi czułości, to i on taki duży/mały stara się być dla nas taki czuły, wrażliwy, powiedzieć coś miłego :) Podsumowując mama jest najpiękniejsza i tego się trzymajmy :)

Tymczasem zapraszam Was do zajrzenia tutaj do mnie także w piątek. Wpadłam na pewien pomysł "zagospodarowania" tego dnia na blogu. Może i Wam się spodoba :)

Uciekam troszkę do Was, póki Piotruś jeszcze śpi :) Pozdrawiam cieplutko :)

Ps: W ramach porządków na blogu wprowadziłam "podstrony", między innymi jest tam moja galeria prac, którą oczywiście będę aktualizowała na bieżąco. Zajrzyjcie, jeśli macie ochotę - zapraszam :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Weekendowo i z wizytą u Kacperka

   Plany weekendowe nieco się zmodyfikowały. Miał być weekend nad jeziorem, ale kiedy wstaliśmy wczesnym rankiem w sobotę i wyjrzeliśmy przez okno ... no cóż. Pogoda była oczywiście, tyle że deszczowa. Powiedziałabym nawet rzęsisto - ulewno - deszczowa  :) Pojechać nad jezioro i przesiedzieć cały dzień w domku - słabe trochę. Zostaliśmy, więc u siebie i na dodatek dzionek spędziliśmy pracowicie, robiąc kilka małych kroczków w kierunku wykończenia naszego poddasza :)
   Za to w niedzielę, która także przywitała nas deszczem, postanowiliśmy jechać wreszcie do Kacperka, choćby nie wiem co :) Skoro słowo się rzekło, a więc w drogę, a droga nie krótka, bo ponad 100 km, ale co tam. Z Kasią (koleżanką z czasów studenckich) nagadać się nie mogłyśmy :) Są tacy ludzie, z którymi zawsze znajdziesz wspólny język , nawet jeśli nie widzicie się twarzą w twarz parę lat! Z Tomkiem, mężem Kasi, widzieliśmy się po raz pierwszy, ale także złapaliśmy kontakt :) No a Kacper - słodziaczek :) Oczka ciemne i duże, a włoski czarniutkie i długie, uroczy nosek - mały przystojniaczek. Widząc codziennie mojego synusia, zapomniałam już jak malutkie potrafią być niemowlaki. Jeszcze, żeby kolka odpuściła, czego z całego serca życzę :) Po wizycie u Kacperka udało nam się jeszcze pospacerować po augustowskim rynku, nad jeziorkiem i po porcie i nawet słonko postanowiło się pojawić :) 
   Kacperek dostał od nas ubranka, pieluszkę, zabawki, oraz, jak wiecie, haftowane - metryczkę i karteczkę. Kto śledził początki i postępy haftowania metryczki, to wie, że nieco zmniejszyłam oryginalny wzór oraz, że sama dobierałam kolorystykę, także pomysł z niebieską rameczką jest mój (już raz wykorzystałam go w metryczce Nathanka). Całość wyszywana trzema nitkami Ariadny i Bird brand na kanwie gobelinowej. Haft zaczęłam 15 maja i skończyłam 26 czerwca, więc wydaje mi się, że powstał dość szybko, szczególnie, że w międzyczasie powstawały także inne prace. Karteczka z gratulacjami i życzeniami wyszyta dwiema nitkami Ariadny, haftem płaskim i łańcuszkiem na pościelowej bawełnie, a za wzorek posłużyła tradycyjnie kolorowanka Piotrka :)
Oceńcie sami, co też mi wyszło/nie wyszło :p


 


Metryczka Kacperka


 



 



Kartka na narodziny dla Kacperka

Kto miałby ochotę na wzorek metryczki zapraszam do mojej spiżarnii. A na koniec dodam, że odniosłam wrażenie, że prezencik się spodobał i mam nadzieję, że będzie fajną pamiątką dla Kacperka :)

Zapraszam serdecznie na imieninowe candy, które trwa jeszcze 12 dni. 

Uciekam robić obiadek, a później nadrabiać blogowe zaległości, a jak się uda, to i chwycę później, któryś z haftowanych przeze mnie kwiatów.

Pozdrawiam Was cieplutko :)

piątek, 11 lipca 2014

Chusteczki dla maluchów :)

   W sumie tym razem zrobiłam cztery chusteczki. Dwie pierwsze powstały dla Stasia. Biedaczkowi idą teraz ząbki i ślini się przy tym okropniście, a mokra bródka bardzo szybko się podrażnia, nie mówiąc już o ciągle mokrym ubranku :) Ciocia Ania nie mogła przejść obok tego problemu obojętnie hehe.
Pamiętacie moje letnie chusteczki na szyjkę dla Piotrusia? Tym razem chusteczki mają biały kolor i obrębiłam je w inny sposób - także przy pomocy maszyny do szycia, ale nie ściegiem prostym tylko owerlokowym, nicią w kolorach haftów. A sam haft wyszyty ściegiem łańcuszkowym (trzy nitki ariadny) z odrobiną haftu płaskiego/kładzionego (dwie nitki ariadny). Materiał na wszystkie chusteczki to taka pościelowa bawełna. Za szablon tradycyjnie posłużyły kolorowanki Piotrusia :) A oto i efekt :) 















 


   Z rozpędu powstały jeszcze dwie. Jedna z nich - dla mojej siostrzenicy Oliwki. Wybieraliśmy się do nich z wizytą i potrzebny był drobny prezencik. Ika dostała Prosiaczka :)



Czwarta chusteczka, powstała dla Wiktora, synka znajomej, który jest ogromnym fanem Myszki Miki :)




 A na koniec jeszcze wszystkie cztery chusteczki razem :)







Coraz bardziej podoba mi się ten haft płaski, oj muszę się przełamać i spróbować zrobić coś większego. Juz nawet coś tam w główce siedzi :)

Tymczasem szykuje mi się weekendowy, rodzinny wyjazd, chociaż oczywiście pogoda się zepsuła,  ale nic to! Ważne, że razem :)

Życzę Wam miłego weekendu bez względu na pogodę i do zobaczenia w poniedziałek :)

środa, 9 lipca 2014

Kartka urodzinowa dla Mamy

Życzymy Ci słońca zawsze na niebie,
smaku, zapachu w codziennym chlebie,
ptaków, motyli i chwil radosnych,
a w sercu zawsze zielonej wiosny!

 

 


   Od kilku dni na Podlasiu króluje upał. Na termometrze u mnie już + 28 stopni w cieniu, a nawet nie ma jeszcze południa. Ręką i nogą nie chce się ruszać, a co dopiero głową hehe. Ale marnować czasu szkoda, więc wczoraj powstały dwie proste karteczki. Dziś urodzinki mojej Mamy, więc różyczka jest dla niej .



      Druga karteczka powstała dla Kacperka, zobaczycie ją już po weekendzie, bo wtedy będziemy po "odwiedkach". Obie kartki wyszywane są dwiema nitkami mulinki, mieszanką haftu płaskiego i łańcuszka na bawełnianej (pościelowej) tkaninie. Samo paspartu mojego pomysłu i wykonania :) 
   Poza tym nadal haftuję krzyżykowo moje kwiatki, ale już dziś nie będę Was zanudzać zdjęciami, bo postęp na nich niewielki :) 

Witam Dorotę, która miała chęć tu do mnie zajrzeć i zostawić mnóstwo komentarzy :)

Pozdrawiam Was cieplutko (upalnie wręcz) i wysyłam zapach róż, który sama właśnie czuję, siedząc w altance tuż obok nich :) Do zobaczenia :)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Z kwiatka na kwiatek i wśród kwiatów :)

   Ciężki weekend za nami. Pogoda była taka duszna, że miałam wrażenie, że powietrze aż się lepiło. Człowiek staje się taki ospały, ciężki. Część weekendu spędziliśmy pracowicie, trochę na wycieczce rowerowej, część z trasie i znowu pracowicie. No i oczywiście weekend minął za szybko. Za to w przyszły planujemy trochę "odetchnąć" i mam nadzieję, że nic planów nie pokrzyżuje :)
   A tymczasem wieczorami, w trasie lub gdy Piotrek bawił się w wannie po kąpieli, udało mi się wygospodarować chwilę na haftowanie :) Ale najlepiej szło mi i tak w sobotnią noc, kiedy, chyba przez tą pogodę źle się czułam i zbudził mnie taki ból głowy, że ohoho. No więc tabletka, jakiś owocek i od pół do drugiej w nocy, najpierw pozaglądałam na blogi, a potem rzuciłam się w wir krzyżyków.
Kto tu zagląda wie, że obecnie haftuję Hibiskusa i Maki, a więc pomarańcze i czerwienie :) Maki wyszywa się naprawdę szybko, kiedy nie trzeba zerkać na wzór. Na chwilę obecną obie prace (z prawej i lewej strony) wyglądają tak ... 


Maczki

Maczki (lewa strona)


Hibiskus

Hibiskus (lewa strona)

     A moja "Jacewiczówka" pięknie rozkwita, aż miło popatrzeć, że to wszystko spod mojej łapki (tak nieskromnie mówiąc :p). Jeśli macie ochotę, zapraszam byście popatrzyli i Wy ...








  







































Trwa moje Imieninowe candy. Zachęcam do zabawy i zajrzenia na blogi, które już się bawią :)
Życzę miłego dnia :)
Ps: Ponawiam pytanie. Czy ktoś z Was może polecić jakiś prosty program do tworzenia kolarzy ze zdjęć. Wiem, że tyle zdjęć może być męczące :)

czwartek, 3 lipca 2014

Dwie kopertki niespodzianki :)

   Dziś pan listonosz wcisnął do skrzyneczki dwie kopertki niespodzianki. I to jakie miłe, koniecznie muszę się pochwalić :) Szczególnie, że jutro mąż w domu i działamy "budowlano", więc pewnie zajrzę tutaj dopiero w poniedziałek :p

   Pierwsza przesyłka to nagroda za Wiosenną zabawę u Marriki91. Troszkę się naczekałam, ale "co się odwlecze..." i na dodatek było warto. Kasia swoimi prezentami zachęca do poznania nowych technik - dostałam serwetki, a więc decoupage i elementy do stworzenia biżuterii. Ale najbardziej zadowolona jestem z korali (wisiora). Takie skarbeczki to ja lubię :) Zobaczcie sami ...


 

Kasiu pięknie Ci dziękuję za naprawdę fajną nagrodę i to za tak banalny wierszyk :)

   Druga kopertka, to kolejna niespodzianka, tym razem od Bluebru nete. Tej nagrody to się w ogóle nie spodziewałam. Zajrzałam, jak to zwykle robię, gdy pojawia się nowy post u Eli i zerknęłam przypadkiem na licznik a tu 10 000 odwiedzin! Pogratulowałam, a Ela, chociaż wcześniej tego nie planowała, postanowiła mnie obdarować jakimś "drobiazgiem". Tylko, że z tym "drobiazgiem" trafić lepiej nie mogła! Od jakiegoś czasu oglądam portrety JP II na blogach (taki również u Eli) czy na innych portalach i także miałam ochotę na takowy. Tylko, na nic się nie mogłam zdecydować. A tu w kopercie znalazłam piękny mały portrecik Papierza i to w szarościach, a na dodatek Ela dorzuciła komplet nitek do niego. Jak tylko uporam się z, którymś z obecnych haftów, na 100 % wyszyję i ten hafcik. Słowa dotrzymam, bo haft ma swoją intencję, a Ela wie o co chodzi :) Wafelka tylko "powąchałam", bo pochłonął go Piotrek :) A oto zawartość kopertki ...




Elu dziękuję Ci pięknie, także za Twoje dobre serduszko i za to, że chciało Ci się chcieć ;p. Naprawdę lepiej z niespodzianką trafić nie mogłaś :)


Zajrzyjcie koniecznie na blogi Kasi i Eli :)

Zapraszam Was również serdecznie na moje Imieninowe candy. Zachęcam także do zajrzenia na blogi, które już się bawią :)

Udanego weekendu, słoneczka  za oknem i pogody ducha :)

środa, 2 lipca 2014

Maczki, nowe nabytki, rozmowy trzylatka ze ślimaczkiem i zaproszenia.

   Skoro metryczka dla Kacperka skończona (nie wyprasowana i nie oprawiona - wstyd i hańba, bo pora wybierać się w "odwiedki" ;p), wzięłam się za ... Maczki od Ewy. A Hibiskus leży tam biedny w szafie. Ale jakoś nie miałam ochoty na pomarańcze, za to na czerwienie to i owszem :) Wczoraj po południu pogoda się poprawiła, więc Piotruś do piaskownicy, a mama do haftowania w plenerze :) Maczki wyszywa się całkiem dobrze, chociaż (pamiętacie ?) po moich wyszywanych kobietkach zarzekałam się, że trzy razy zastanowię się nad taką kanwą. A tu proszę jakie miłe zaskoczenie. Póki co jeszcze niewiele widać, szczególnie, że kanwa z nadrukiem, ale co tam. Maczki w towarzystwie owocującego ostrokrzewu i kamyków :)


Maczki
  
   Co do wspomnianych w tytule nowych nabytków, to ostatnio znowu udało mi się przygarnąć "kilka" moteczków nici, proste wzorki, kawałki kanwy i kolejną ramę. Oczywiście nici wymagały nieco porządków i przewijania, a "dopatrzone" trafiły do moich zapasów :)



















   
   Na "prawie" zakończenie odrobina mojego trzylatka :) Kilka dni temu wracaliśmy z synkiem ze spaceru. Piotruś zobaczył ślimaka przy dróżce i mówi do niego:
- O cześć ślimaczku! Pokażesz różki?
Ślimak, jak wiadomo - zero reakcji :) , więc mój synek ...
- Opowiem Ci wierszyk : Ślimak, ślimak pokaż rogi, dam ci sera na pierogi, jak nie sera to kapusty, od kapusty ... - tu chwila zastanowienia -  ... będzie cię bolał brzuszek! 
Nawet sąsiadka się śmiała :)

Na "właściwe" zakończenie jeszcze trochę prywaty :)

Zapraszam i zachęcam Was do zajrzenia do Danusi na http://dorianowo.blogspot.com/, która długo wzbraniała się przed blogiem, ale dała radę :) Aż sama jestem ciekawa, co też Danusia nam pokaże :)

Witam nowych obserwatorów i wszystkim dziękuję za komentarze :) Sami wiecie jak to motywuje człowieka do działania :)

Zapraszam Was również serdecznie na moje Imieninowe candy. Zachęcam także do zajrzenia do Blogowiczek , które już się bawią :)
Pozdrawiam Was cieplutko, chociaż u mnie pogoda mało lipcowa :)