U mnie nic się nie zmieniło i nadal igiełka skacze z kwiatka na kwiatek :) Ale kwiaty uwielbiam haftować i chociaż monotematycznie (a w zasadzie duo tematycznie) od jakiegoś czasu, to dla mnie, to i tak czysta przyjemność :) A jak się kwiaty odrobinkę uprzykrzają, stosuję przerywniki typu chusteczki :)
Niemniej na Hibiskusie postępy nie duże, ale są, więc bardzo proszę...
Koniec już majaczy na horyzoncie, bo została mi do wyszycia, tylko lub aż, reszta tego dużego kwiatka ze środka haftu i cały, ale mniejszy po prawej oraz listki i cienie. Tło zostaje, takie jakie jest.
Na Maczkach postęp większy. Są już w zasadzie wszystkie kwiaty, zieleń i nawet kawałeczek wazonika. Pozostaje tylko kwestia tła. Myślałam o dwóch opcjach tj.: albo pozostawić tak jak jest (tylko, że mam wrażenie, że maki trochę się gubią) albo przykryć całe tło białymi krzyżykami (co pewnie podkreśliłoby maczki, ale tło to chyba mało kto lubi wyszywać :p ). Co Wy na to? A tymczasem Maczki, bardzo proszę ...
Wygląda jednak na to, że czekają mnie jeszcze jedne kwiaty. Ostatnio "wygrzebałyśmy" z siostrą u mamy na "strychu" kanwę z nadrukiem, którą ktoś zaczął, ale nikt się nie chce przyznać :) Przygarniam ją ja :) Myślę, że coś tam trzeba będzie poprawić, może nieco ją zmniejszę, ale popaść w zapomnienie nie dam. Wydaje mi się, że kwiaty z kanwy to mogą być Malwy. Może się mylę? Nieco podobne do mego Hibiskusa, tylko kolorki trochę inne :)
Co do czytadeł, tym razem, to mąż zawitał do biblioteki i wybierał książki dla mnie :) Jedna z nich już za mną, bo to w zasadzie takie krótkie opisy bohaterek, uzupełnione o fotografie. Mowa tu o książce "Matki mężne czy szalone" M. Dzbeńskiej - Karpińskiej.
| "Matki mężne czy szalone" M. Dzbeńska - Karpińska |
Powiem Wam szczerze, że sama bym po nią nie sięgnęła, ale w sumie cieszę się, że ją przeczytałam. Autorka opowiada krótkie historie kilku matek, które mimo poważnego zagrożenia zdrowia, zdecydowały się na ciążę. Żałuję tylko, że książka podaje suche fakty, a nie uczucia, których w tych historiach pewnie było co nie miara. Czy polecam? Nie koniecznie, ale jeśli przypadkiem wpadnie Wam w łapki - zajrzyjcie.
Druga, ze świeżo wypożyczonych książek, to "Torebki i strzelanina" D. Howell. Taka babska powieść kryminalna. Troszkę śmieszą mnie takie czytadła. Główna bohaterka znajduje w bagażniku pożyczonego samochodu ciało kobiety i przechodzi z tym do porządku dziennego jakby nic się nie stało. W amerykańskim filmie byłby krzyk i psycholog do końca życia, nie mówiąc już o milionie syren policyjnych, a tu bohaterka ... idzie sobie na poszukiwanie wymarzonej torebki!
| "Torebki i strzelanina" D. Howell. |
No ale w sumie mamy wakacje, to może taka "lekka" książka jak znalazł :)
Na koniec, jeszcze trochę mojego Piotrusia. Podczas, któregoś dnia upałów z bólem głowy położyłam się na kanapie z przymkniętymi oczami. Tak na chwilkę tylko, ale synuś nie przyzwyczajony do takiej nieaktywności mamy, przerwał zabawę, przybiegł i pyta:
"- Mamusiu, a dlaczego leżysz?
- Boli mnie główka troszkę.
- Ale dlaczego leżysz?
- Jestem śpiącą królewną.
- Ale ty mamusiu nie możesz być śpiącą królewną!
- A dlaczego?
- Bo śpiąca królewna jest taka brzydka jak ciemna noc, a ty jesteś dla mnie piękna mamusiu. Jesteś moją najpiękniejszą mamusią. I jesteś moją przyjaciółką jak Teodorek (miś)."
Dlatego właśnie mama nie może być śpiącą królewną :) A swoją drogą, my nie szczędzimy Piotrusiowi czułości, to i on taki duży/mały stara się być dla nas taki czuły, wrażliwy, powiedzieć coś miłego :) Podsumowując mama jest najpiękniejsza i tego się trzymajmy :)
Tymczasem zapraszam Was do zajrzenia tutaj do mnie także w piątek. Wpadłam na pewien pomysł "zagospodarowania" tego dnia na blogu. Może i Wam się spodoba :)
Uciekam troszkę do Was, póki Piotruś jeszcze śpi :) Pozdrawiam cieplutko :)
Ps: W ramach porządków na blogu wprowadziłam "podstrony", między innymi jest tam moja galeria prac, którą oczywiście będę aktualizowała na bieżąco. Zajrzyjcie, jeśli macie ochotę - zapraszam :)
Na koniec, jeszcze trochę mojego Piotrusia. Podczas, któregoś dnia upałów z bólem głowy położyłam się na kanapie z przymkniętymi oczami. Tak na chwilkę tylko, ale synuś nie przyzwyczajony do takiej nieaktywności mamy, przerwał zabawę, przybiegł i pyta:
"- Mamusiu, a dlaczego leżysz?
- Boli mnie główka troszkę.
- Ale dlaczego leżysz?
- Jestem śpiącą królewną.
- Ale ty mamusiu nie możesz być śpiącą królewną!
- A dlaczego?
- Bo śpiąca królewna jest taka brzydka jak ciemna noc, a ty jesteś dla mnie piękna mamusiu. Jesteś moją najpiękniejszą mamusią. I jesteś moją przyjaciółką jak Teodorek (miś)."
Dlatego właśnie mama nie może być śpiącą królewną :) A swoją drogą, my nie szczędzimy Piotrusiowi czułości, to i on taki duży/mały stara się być dla nas taki czuły, wrażliwy, powiedzieć coś miłego :) Podsumowując mama jest najpiękniejsza i tego się trzymajmy :)
Tymczasem zapraszam Was do zajrzenia tutaj do mnie także w piątek. Wpadłam na pewien pomysł "zagospodarowania" tego dnia na blogu. Może i Wam się spodoba :)
Uciekam troszkę do Was, póki Piotruś jeszcze śpi :) Pozdrawiam cieplutko :)
Ps: W ramach porządków na blogu wprowadziłam "podstrony", między innymi jest tam moja galeria prac, którą oczywiście będę aktualizowała na bieżąco. Zajrzyjcie, jeśli macie ochotę - zapraszam :)







































