piątek, 1 sierpnia 2014

Piątki z Kurą Domową (3) - Czosnkowy chlebek szwagierki Ani



   Dzisiaj w ramach "Piątków z ..." miało być śledzikowo, ale kobieta zmienną jest i zaproszę Was jednak na chlebek czosnkowy.  Nazwałam go "Czosnkowym chlebkiem szwagierki Ani", bo to ona gdzieś wynalazła ten przepis i "zaraziła" nas wszystkich smakiem i zapachem :) Ostatni raz jadłam chlebek bardzo dawno temu. A tymczasem podczas wspólnej wyprawy weekendowej obie narobiłyśmy sobie nawzajem takiego "smaczka" na chlebek, że obie w tym tygodniu go robiłyśmy :)
Oto mój chlebek "na bogato".
Tarkuję na tarce warzywnej o dużych oczkach około 0,4 kg żółtego sera. Następnie na tarce warzywnej o mniejszych oczkach tarkuję (oczywiście obrane wcześniej) ząbki czosnku z dwóch główek. Oczywiście, zamiast tarkowania, można go także pokroić w drobna kostkę. Ser i czosnek wrzucam do głębokiej miseczki i dodaję około 5 czubatych łyżek stołowych majonezu, mieszam. Rozwijam aluminiową folię do pieczenia (błyszcząca strona do dołu) i układam na niej kromkę chleba (zwykły biały chleb, może być nawet 'wczorajszy"). Teraz smaruję ją serowo - czosnkową mieszanką z miseczki. Na wierzch kładę następną kromkę i postępuję analogicznie. Tak powstałą "piramidę" przykrywam ostatnią (niesmarowaną) kromką chleba i szczelnie owijam folią. Chlebek trafia do piekarnika. Piekę go 30 min w 180*C, po tym czasie jeszcze na 10 min zostawiam w piekarniku. Po 20 minutach pieczenia warto zajrzeć do chlebka, bo wiadomo, że wszystko zależy od ilości użytych składników. Mój chlebek jest "na bogato", bo jak widać, na kromce leży pokaźna warstwa serka i czosnku :) Po upieczeniu chlebek odwijamy, oddzielamy kromeczkę i ... jemy :)
Ja sama nie próbowałam, ale szwagierka piekła przygotowany w ten sposób chlebek, także na grillu. Dodatkowo nabierał tego typowego dla grilla zapachu :)






  A na koniec jeszcze kilka sprawdzonych podpowiadajek związanych poniekąd z tym chlebkiem.
- często, mimo umycia dłoni, nadal utrzymuje się na nich zapach czosnku czy cebuli. Potarcie łapką po czymś stalowym np. płaskiej części noża, albo chochli (warząchwi) do zupy pozwoli się go pozbyć.Teraz możemy umyć ręce jak zawsze;
- zapach czosnku czy cebuli, ale i np. śledzia, z deski do krojenia usuniemy, gdy tuż po jej użyciu, sparzymy ją tzn. polejemy deskę gorącą wodą, a następnie umyjemy wodą z płynem do mycia naczyń jak zwykle;
- po zjedzeniu takiej potrawy jak chlebek - mycie ząbków obowiązkowe :) Ale oddech można także odświeżyć (nie tylko po czosnku) żując kawałek świeżego korzenia pietruszki, lub jeszcze lepiej, natki pietruszki. Pamiętajmy, że natka pietruszki ma też rewelacyjny wpływ na układ moczowy i jest wskazana np. podczas wszelkiego rodzaju zapaleń :)

   U nas dziś deszczowo i nareszcie można odetchnąć od upału.Trzeba nabrać sił, bo następny tydzień zapowiada się bardzo gorąco z temperaturą nie mniej niż 30*C. Jak dla mnie to trochę za ciepło :)

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę udanego weekendu :) 

No i nie zapominajcie, że dziś 70 rocznica powstania warszawskiego. Pomyślcie o tych co walczyli, chociaż przez chwilkę...

czwartek, 31 lipca 2014

Pokazuję plecki i skarbeczki od Danusi.

   Dzisiejszego posta miało w ogóle nie być, ale jest, bo powody ku temu dwa :) 
Po pierwsze znalazłam bardzo fajną wakacyjną zabawę (może już się z nią spotkaliście?) u Eli z bloga made-by-ela.blogspot.com. Ela haftuje, czyta i "pichci", podobnie jak ja, więc zostaję z nią na dłużej :) Natomiast zabawa polega na pokazaniu plecków bieżącego haftu, czyli jego lewej strony. Ja oczywiście zgłaszam "Hibiskusa" nad, którym pracuję. Na dokładkę dorzucam jeszcze "W dolinie", czyli obraz, który zaczęłam bardzo dawno, następnie porzuciłam kiedy duży brzuch i kopiący w nim Piotruś skutecznie uniemożliwiały haftowanie. Niemniej chyba w końcu po ponad trzech latach dojrzałam, żeby się ponownie za niego wziąć. Mężuś też mi trochę "wjeżdża" na ambicję, bo według naszego zamysłu haft miał wisieć w salonie jeszcze zanim zbudowaliśmy dom - salon jest, a haft nadal straszy pustkami :) A skoro zabawa Eli trwa do końca sierpnia, więc i ten haft (więcej o nim w odrębnym poście w najbliższym czasie) zmieści się w jej ramach czasowych. A oto wspomniane plecki moich haftów :)

"W dolinie"

"Hibiskus"
   
   Sprawczynią dzisiejszego posta jest także Danusia. Kiedy Anie świętowały imieninki, Danusia obchodziła urodzinki. Właśnie z nimi była związana zgadywanka na Jej blogu. Ja wykalkulowałam co i jak, a Danusia uznała, że nagroda należy się mnie. Ja tam nadal twierdzę, że chyba nie w pełni zasłużona, ale skoro już, to liczyłam na jakąś czekoladkę. A Danusia tymczasem wypchała kopertkę tak, że pękała w szwach :) Były w niej i słodkości czekoladowe i herbatka i kawka (właśnie się nią delektuję), mulina, koraliki, gwiazdeczki, piórka, kawał zielonej kanwy  (pierwszy raz będę miała przyjemność haftować na takiej kolorowej), krótkie igiełki, które uwielbiam, a na dodatek z konkretnym uszyskiem i hafcik :) Za wszystko Ci Danusiu pięknie dziękuję! A już najpiękniej dziękuję Ci (i Twojemu Mężowi rzecz jasna) za te cudne, pachnące grzybki. Dobrze schowane, czekają do Wigilii. Danusiu, jak Cię będą piekły policzki w okolicach świąt to znaczy, że gotuję kapustę z grzybkami od Ciebie :) Cudeńka, pięknie dziękuję i obiecuję wszystko wykorzystać :)



   Na dziś chyba już dosyć emocji, chociaż za oknem właśnie zaczyna grzmieć, a burza zawsze podnosi mi nieco ciśnienie :) 
Pozdrawiam i zapraszam już jutro na kolejny "Piątek z ...".

środa, 30 lipca 2014

Hibiskus, portret JP II, kolejne chusteczki i nowe czytadło.

   Jak wiecie przez "zajęcia praktyczno - techniczne" w domu obok codziennych obowiązków, nie zostawało mi za wiele czasu na cokolwiek innego. Ale krok po kroczku nadrabiam swoje zaległości. Powoli rośnie Hibiskus i myślę, że wkrótce pochwalę się już skończonym haftem i nie będę Was już nim"katować". Na portrecie JP II także udało się postawić kilka krzyżyków i znalazłam przy okazji sposób na ułatwienie sobie wyszywania. Tak jak już pisałam odcienie szarości są bardzo do siebie podobne, ale jeśli co jakiś czas położę kanwę na białej kartce papieru, bardzo fajnie się odcinają i oczko raz dwa wyłapuje różnice. Dzisiaj hafcikom towarzyszą aksamitki i cynie z mojego kamiennego ogrodu :)


 




   W tym budowlanym ferworze powstały kolejne dwie nowe chusteczki. Pierwsza ze Smerfem specjalnie dla pewnego Malucha. Z Zygzakiem - wiadomo dla mojego synusia, bo zrobił smutna minkę, kiedy dowiedział się, że ta pierwsza nie jest dla niego. Nasza chusteczka świetnie sprawdza się jako nakrycie główki, kiedy Piotruś pluska się w basenie :)





   A na koniec jeszcze o nowym czytadle. Na pewno znacie zarówno film jak i serial "Sex w wielkim mieście". Znacie także pewnie i bohaterki. To właśnie  z jedną z nich - Carrie Bradshaw (grała ją Sarah Jessica Parker) jest związana książka, którą zaczęłam czytać. Są to "Dzienniki Carrie" C. Bushnell, opisujące pierwsze, nastoletnie perypetie późniejszej bohaterki "Sexu w wielkim ...". Póki co książka zapowiada się ciekawie, chociaż czasy licealne już dawno za mną.

"Dzienniki Carrie" C. Bushnell

   Zapraszam Was już teraz na trzeci "Piątek z kurą domową" i pozdrawiam cieplutko!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Losowanie imieninowego candy i imieninkowy weekend.

   Właśnie doprowadziłam dom do porządku po ponad tygodniowym, urlopowym szaleństwie z mężem na poddaszu. Dla tych co niewtajemniczeni i na dodatek mają kosmate myśli - wykańczamy poddasze: etap hydraulika i podłogi :) Mąż wrócił do pracy, a my z Piotrusiem powoli wracamy do swego codziennego rytmu. Kombinacja dziecko - mąż - "wykończeniówka" w jednym domu to chwilami trochę za wiele, nawet dla mnie. Ale się cieszę, że udało się to co założyliśmy :) Oczywiście to nie koniec pracy, ale z każdym kroczkiem bliżej do końca ;)


   
   Ale ja tu gadu, gadu, a przecież czekacie na najważniejsze, czyli losowanie imieninowego candy. 
W zabawie udział wzięli:
  1.  Anek73
  2.  Małgorzata M
  3.  Ewita
  4.  Promyk
  5.  Katarzyna
  6.  bluebru nete
  7.  Weronika Mieczkowska
  8.  Tesa57
  9.  theszakal
  10.  Anielique
  11.  aeljot
  12.  Iwonka W.
  13.  Zadziergana Owieczka
  14.  AsiaB
  15.  Aga Chmurka
  16.  negatyfffka
  17.  Roma Świerczek
  18.  Marille
  19.  Danuta Kielar
Zachęcam Was do zajrzenia na blogi uczestników zabawy, może są takie, których jeszcze nie znacie? Ja z miłą chęcią pozaglądałam z rewizytą :)

Tak jak obiecałam, postanowiłam wyróżnić trzy osoby/komentarze dodatkowym losem i tym razem wybrałam Ewitę za Jovankę - imię naprawdę dziewczęce i urocze, Szakala za to, że w taki dowcipny sposób napisał o swoim imieniu, oraz Danusię za Doriana, bo strasznie podobał mi się film "Dorian Gray".

Potem odbyło się losowanko z filiżanki i los zadecydował, że wygrywa ...




Weroniczko, gratuluje Ci i cieszę się, że mogę Cię nagrodzić, bo zostawiłaś u mnie już wiele ciepłych komentarzy :) Proszę Cię o adresik, żebym mogła wysłać paczuszkę :)

  A propo paczuszek, ja również, na imieninki dostałam pewną tajemniczą paczuszkę! Zupełnie się nie spodziewałam, a tu listonosz wepchnął do skrzynki kopertę od Ewy z http://ewitahaft.blogspot.com. A tam dwa cuda, cudeńka :) Jak mi się miło zrobiło :) To tylko imieniny przecież i życzenia w zupełności by wystarczyły, a jednak Ewita postanowiła zrobić mi prezent! Więcej zdjęć do obejrzenia na blogu Ewy, a tutaj moja foteczka ...




Prawda, że piękności? Bieżnik trafił pod szkło na stół w kuchni, a karteczka zdobi salon. Karteczka jest tak pięknie zrobiona, że posłuży mi na pewno za szablon dla moich skromniutkich kartek :) Dziękuję Ci Ewuniu jeszcze raz bardzo, bardzo!

A na koniec dziękuję bardzo za życzenia imieninowe. Jest mi niezmiernie miło :) Dzielę się z Wami cudnymi kwiatami, którymi zostałam obdarowana. W tym roku  dostałam piękne kalie w dwóch kolorach: żółte od moich chłopaków oraz ciemnofioletowe od teściów i szwagierki, a od mamy i siostry bukiet "smolinosów". Strasznie lubię różnego rodzaju liliowate ... 







Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego dnia :)

piątek, 25 lipca 2014

Piątki z Kurą Domową (2) - Mięsne gałki ze szczypiorkiem i serkiem oraz kaszą gryczaną.


   Wykańczanie poddasza, chyba wykończy mnie, w każdym bądź razie próbuje na wszelkie sposoby :) Już te rury, rozdzielacze, kolana, łączki, "nyple" i inne zawory itp, po nocach mi się śnią. Nawet tu do Was zaglądam o jakiś dziwnych porach. Jednak jeść trzeba, więc dzisiaj w ramach Piątków z Kurą Domową (i pomimo, że u niektórych piątki są postne) zapraszam na mięsne gałeczki. Pomysł, nie jest mój, tylko Teściowej, ale jest to fajna alternatywa dla tradycyjnego mielonego i smażenia. 

Mięso mielone (ok 0,5 kg) wrzucam do miseczki i dodaję drobno pokrojony czosnek, majeranek, sól, pieprz, dwa całe jajka, 1 szklankę bułki tartej oraz pęczek świeżo posiekanego szczypiorku. Wszystko dokładnie mieszam łapką :) Następnie nabieram mięso (mniej więcej tyle co na kotlet mielony) i "rozpłaszczam" je na dłoni. Na środek tego "placka" kładę kawałeczek żółtego sera (ja użyłam topionego ze szczypiorkiem), a następnie przykrywam porcją mięsa. Formuję w dłoniach gałki i układam w naczyniu żaroodpornym z odrobiną wody na dnie. Dla mnie wychodzi zazwyczaj 7 - 8 szt większych kuleczek. Przed pieczeniem, na każdą gałeczkę kładę dodatkowo po łyżeczce keczupu cebulowo - czosnkowego. Piekę w piekarniku około godziny w 180 stopniach.
Gałeczki można podawać z makaronem, ziemniakami, lub, tak jak ja, z kaszą gryczaną.
Jeśli chodzi o kaszę, gotuję najczęściej tę w woreczkach i wg przepisu. Następnie jeszcze gorącą, wrzucam do miseczki, dodaje kilka łyżek masła i sól do smaku. Dokładnie mieszam :)
Całe danie fajnie smakuje ze świeżym pomidorem :)


 


A na koniec jeszcze dwa moje sprawdzone sposoby dotyczące kwiatów w domu, które pewnie znacie:
- jestem posiadaczką dość sporego akwarium i co jakiś czas, jak wiadomo, należy wymienić w nim, chociaż część wody. Ja nigdy jej nie wylewam tylko podlewam nią moje "doniczkowce". Dla kwiatów to jak woda z wspomagaczami, tyle że nie chemicznymi a naturalnymi;
- świeża skórka z banana jest rewelacyjną pomocą przy ścieraniu kurzu z liści kwiatów doniczkowych, ładnie je nabłyszcza i dodatkowo odżywia. 



   Drugi Piątek z ... już za nami, zachęcam do przyłączenia się :) Do zobaczenia w poniedziałek, gdzie między innymi ogłoszenie wyników mojego candy. 

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego, pogodnego weekendu :)

Wszystkim moim imienniczkom -  Annom, Aniom, Aneczkom, Anusiom, Anulkom życzę uśmiechu, pogody ducha, radości, inspiracji, słodkości i buziaczków :) Dla Was Moje Drogie kwiatuszki z mego ogrodu :)



poniedziałek, 21 lipca 2014

Pracowity weekend, kartka dla siostry, Maczki i portret JPII

   Tak jak zapowiadałam weekend był pracowity, wiadomo - poddasze :) Jak się buduje dom, to zaraz widać, że robota wre, bo mury rosną jak się patrzy. Kiedy już się wykańcza pomieszczenia, człowiek się namęczy, a efektu prawie w ogóle nie widać! Nie no, przesadzam trochę, co nie co już się wyłania i każdy drobiazg nawet, to kolejny krok do cudnej sypialni, pokoików dziecięcych i oczywiście wymarzonej garderoby :) Oczywiście weekend to także tradycyjnie zakupy a tym razem i przetwory. Podczas wizyty u babci dostaliśmy mnóstwo warzywek, więc szczaw do słoiczków, a część marchewki do zamrożenia (teraz najlepsza, bo ma najwięcej właściwości), ogórasy także słoiczków, a pomidorki malinowe do brzusia mmmm pychotka :)
   W piątek moja siostra obchodziła urodzinki, tak się złożyło, że spotkać się nie mogłyśmy, ale karteczka powstała i wraz z big czekoladą powędrowała do Uli. Kolejna, prosta karteczka wykonana haftem płaskim. Wyszywana trzema nitkami muliny, tym razem jednak wymyśliłam sobie, że dwie z nich będą jaśniejsze, a trzecia ciemniejsza. Powstało takie lekkie cieniowanie, a efekt widoczny na zdjęciach poniżej ...






Pas-partu moje oczywiście. Muszę sobie kupić jakieś "upiększacze" do kartek, bo te Wasze, oglądane przeze mnie na blogach to cudeńka, a moje takie skromniutkie. Ale od serca i to się liczy :)
   Niedziela dała odetchnąć i trochę od upału i trochę od pracy. Udało się nawet zorganizować małą wycieczkę po dalszej okolicy :) Nabraliśmy sił na nowy tydzień,  a od dziś działamy dalej. Stąd pewnie zobaczymy się dopiero w piątek.
   Na koniec jeszcze pochwalę się Maczkami, bo są już zakończone i oprawione. Postanowiłam zostawić tak jak jest i nie wyszywać tła, pewnie psując efekt. Maczki, chociaż kanwa gobelinowa, wyszywane trzema nitkami muliny i pełnymi krzyżykami. Wyszywało się je naprawdę bardzo szybko i przyjemnie, a efekt - jak dla mnie jest rewelacyjny :) Ewuniu jeszcze raz Ci dziękuję :) A Maczki w pełnej krasie wyglądają tak ...

Maczki

   Skoro metryczka dla Kacperka i Maki za mną zabieram się za portrecik Papieża JPII. Portrecik w szarościach, cudny, ale wbrew pozorom nie taki prosty. Odcienie nitek są bardzo do siebie zbliżone i można działać tylko przy dobrym świetle, jeśli oczywiście nie chce się pruć :) No i jak ma się czas na skupienie :) Ale portrecik powstanie, bo tak obiecałam sobie i nie tylko. Elu z każdym postawionym na hafcie krzyżykiem myślę o Was i trzymam kciuki :) Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze się czym chwalić, ale grunt, że zaczęłam!



To tyle na dzisiaj, lecę szorować syneczka :)
Pozdrawiam Was ciepło i przypominam o imieninowym candy, które trwa jeszcze tylko do soboty.
Miłego wieczoru :)

piątek, 18 lipca 2014

Piątki z Kurą Domową (1) - Zielona pasta twarogowa

   Na potrzeby, głównie własne (żeby się zmobilizować i jakoś całą swoją "wiedzę" zebrać) postanowiłam wymyślić cykliczną, piątkową zabawę na blogu. Wiadomo, nie samym haftem czy czytaniem człowiek żyje. Codziennie zajmujemy się domem, gotujemy, walczymy z piszczącymi zawiasami w szafkach, plamami na ubrankach czy odklejoną wykładziną. 
Dlatego od dziś co piątek zapraszam Was na Piątki z Kurą Domową. Tym samym, piątek na moim blogu, będzie dniem postu z przepisem na coś słodkiego, obiadek czy przetwory lub jakąś poradą domową, sprawdzonym sposobem na coś, ciekawym pomysłem dla domu, linkiem z inspiracją :) 
Tak jak pisałam, Piątki z... wymyśliłam dla siebie, ale jeżeli macie ochotę się przyłączyć - zapraszam serdecznie. Zasady proste - zamieście gdzieś na własnym blogu banerek z kurką (miło mi będzie, jeśli dodacie link do mnie), a (w miarę możliwości) w każdy piątek dodajcie swój post z wspomnianą przeze mnie tematyką. Każdy ma, lub może podpatrzeć np. od mamy czy babci, jakiś ciekawy przepis (nie mówię tu o daniach a'la najlepsi kucharze świata, chyba, że takie przygotowujecie na co dzień dla rodzinki), a może udało Wam się pozbyć jakiejś plamy, albo macie ciekawy pomysł dla domu, ot choćby na fantazyjne zawieszenie firanek? Dobrych pomysłów nigdy dość! Zapraszam, więc na moje Piątki z Kurą Domową :)




Dziś na dobry początek Piątków z ... zapraszam Was na zieloną pastę twarogową.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię taką kanapkową pastę z ogórkiem "creme bonjour" jednej ze znanych firm. Niestety w pudełeczku jest jej stosunkowo za mało, jak na taką cenę. Stąd mój pomysł.
Składniki pasty, są takie jak na zdjęciu poniżej: twarożek półtłusty, śmietana 18%, świeży koperek, szczypior i kiszony ogórek i sól, pieprz do smaku. Celowo nie podaję proporcji, bo składniki można mieszać dowolnie, wg. własnego uznania :) Warzywka kroimy tak jak lubimy: drobne kawałeczki czy większe nie robi różnicy :) Serek rozkruszamy widelcem i dodajemy śmietanę, pokrojone zielone składniki i mieszamy całość, doprawiając solą i pieprzem.
Pasta równie dobrze smakuje na wieloziarnistym pieczywie, czy pieczywie ciemnym. Ja na wierzch kanapki układam sobie jeszcze wędzoną makrelę lub łososia. Mąż je ją często jak sałatkę, z miseczki. Pasta fajnie sprawdza się także jako przystawka na zimno - układamy ją na większych plastrach szynki czy innej wędliny i zwijamy całość w rulonik.

Składniki zielonej pasty twarogowej

Kanapka z zieloną pastą twarogową i wędzoną makrelą

 Pasta świetnie nadaje się na upały, bo jest sycąca, wartościowa i smaczna :) Spróbujcie sami :)

Ja tymczasem zapraszam już teraz na kolejny  Piątek z Kurą Domową już za tydzień :)

Mój weekend na pewno będzie pracowity, a Wam życzę by był udany, by znalazła się chociaż chwila z filiżanką kawy/herbaty i igiełką :)