Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2024

623. Jesienne dynie.

Hej, hej!

     Na Podlasiu panuje prawdziwa przepiękna złota jesień; pełna zielonych, żółtych i czerwonych kolorów, zapachów, pajęczyn w kroplach rosy i słońca.

   Dla mnie jesień to spacery po pachnącym grzybami lesie, kasztany pochowane w kieszeniach, jabłka podgryzane przy każdej możliwej okazji i oczywiście zupa dyniowa :)

   A od ubiegłego roku, także mój dom zyskał nowe dyniowe dekoracje!

   Często jest tak, że zainspiruje nas jakiś projekt i chcielibyśmy stworzyć coś podobnego dla siebie, a później zwyczajnie brakuje czasu, czy zapominamy. Znacie to? Ja tak mam z szytymi z tkaniny tulipanami (kiedyś spróbuję je zrobić!), albo właśnie z dyniami. 
   Na szczęście, czasem los daje nam szansę ;) Dla mnie taką szansą było wyzwanie na ulubionej facebookowej grupie. I tym sposobem postały moje tkaninowe dynieczki.

   Podeszłam do tematu trochę nietypowo, przynajmniej jeśli chodzi o kolorystykę, ale to wszystko dlatego, że chciałam wykorzystać materiały, które już mam. Tym samym te szaro - niebieskie dynie powstały ze starego komina na szyję, a ta z liskami, to kawałek bawełnianej tkaniny z jesiennym nadrukiem. Ogonek i pędy, to u mnie drucik kreatywny. Dynie wypełnione są miękką i sprężystą kulką silikonową.

   Samo wykonanie dyni jest tak poste, że naprawdę zastanawiam się dlaczego nie spróbowałam wcześniej!

Tym bardziej, że efekt końcowy jest świetny!



 



   Patrząc na te dynie ubiegłoroczne mam ochotę na stworzenie kolejnych... Kto wie? Może uda się to jeszcze tej jesieni!


Pozdrawiam słonecznie,

Ania z Kreatywnej Jacewiczówki :)



poniedziałek, 8 kwietnia 2024

611. Koniki morskie.

Hej, hej!

   Dziś na blogu jeden z projektów, który stanowi dowód na to by nie bać się własnych pomysłów, próbować swoich sił i spełniać swoje marzenia nawet te malutkie!

Odkąd tylko trafiłam przez przypadek na dekoracyjne koniki morskie w Internecie, zapragnęłam mieć! I ni stąd ni z owąd nadarzyła się okazja, by spróbować się zmierzyć z nowym pomysłem.

   Oczywiście pomysł to jedno, a sama realizacja wymaga już nieco przemyśleń i pracy. Poszukiwałam dobrego wzoru konika i zupełnie przez przypadek trafiłam na ten idealny dla mnie. 
Jako ciekawostkę dodam że nie jest to typowy krawiecki wykrój a ... kolorowanka dla dzieci ;)
 Wybór tkaniny był prosty - postawiłam na bawełnę w morskim kolorze z printem przypominającym koronkę, której kawałek dostałam od zaprzyjaźnionej Dorotki K. :)
Po uszyciu koników na maszynie i wypchaniu ich kulką styropianową, nie pozostało już nic innego jak tylko jak tylko dopracować szczegóły: dodać oczka i kawałeczek koronkowej wstążki z piankową róża.

Dziś dodałabym jeszcze sznureczek, czy tasiemki, by można je było wygodnie powiesić :)





 Na koniec dodam, że jeden z koników został u mnie, a drugi powędrował do wyjątkowej Osoby, która stanęła kiedyś na mojej drodze i chociaż nie osobiście to i tak okazała się ważna! 

Kiedy tworzyłam ten projekt cały czas w mojej głowie pojawiała się myśl, że pławikoniki są takie małe, delikatne, ale mimo wszystko świetnie sobie radzą i nie tylko potrafią się dostosować, ale nawet obrócić warunki na swoją korzyść! Prą do przodu, chociaż nie zawsze jest łatwo!
 Dokładnie tak jak bywa i w naszym codziennym życiu, prawda?


Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki 


niedziela, 31 marca 2024

608. Gąski dekoracyjne.

Hej, hej!

   Z nad wielkanocnego stołu zapraszam na świąteczny post, a w nim pięknie zaprezentują się gąski! 

   Szycia tych świetnych gąsek uczyła nas Diana na swoim kursie i to jest chyba mój numer jeden spośród wszystkich, uszytych wtedy zabawek. 
Okazuje się bowiem, że to nie tylko świetna maskotka, ale także idealna wielkanocna dekoracja!

   Gąski uszyte są z tkaniny bawełnianej, a wypełnione mięciutką i sprężystą kulką sylikonową. 

   Ozdoby w postaci wstążki, bazi, kwiatów, oraz żywego bukszpanu dopełniają całości projektu.

   Prawda, że piękna i oryginalna wielkanocna dekoracja?
















Kochani Czytelnicy, 
niech te święta będą pełne słońca i ciepła, 
radosnych spotkań przy wielkanocnym stole
 oraz smacznego święconego jajka i miłych niespodzianek.
Spokoju ducha i wiary w siebie !


 

Pozdrawiam wiosennie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki



piątek, 27 stycznia 2023

592. Przytulanka - Haftowana Arielka :)

 

Hej, hej!

   Korzystając z nieco mniejszej ilości obowiązków, takich, co to na już, pomiędzy jedną a drugą pralką prania, postanowiłam zajrzeć na blog i nadrobić zaległości ;)

   W ostatnim wpisie (sto lat temu, pomijając ten o Wyzwaniu Czytelniczym 3650 stron) pochwaliłam się poduszeczkami dla dzieci, do uszycia których użyłam gotowych paneli z kolorowym nadrukiem ulubionych bohaterów. Ale nie zawsze jest tak, że wśród 'gotowców' znajdziemy dokładnie to, czego akurat potrzebujemy. I tak było w tym przypadku. 

   Córeczka zapragnęła przytulanki Arielki, więc postanowiłam jej taką właśnie wykonać. 

Na początku stworzyłam panel z haftem. Za wzór hafu posłużyła mi kolorowanka córki, a całość wyszyłam haftem płaskim, różnymi mulinami z zapasów, na białej  bawełnie pościelowej. Największe wyzwanie stanowiła twarz, bo bardzo zależało mi na jak najdokładniejszym odwzorowaniu oryginału. Najwięcej kłopotu stworzył chyba nosek - kilka razy haftowałam i prułam, żeby nadać mu właściwy kształt ;) Potem było szycie ('plecki' zabawki to mięciutki, różowy minky), oraz wypełnianie kulka silikonową.

   Ostatecznie córeczka była bardzo zadowolona z efektu! Ja również - mówiąc szczerze! 

Dodam tylko, że zabawka ma już półtora roku i nadal świetnie się trzyma ;)










Pozdrawaim serdecznie, 

Ania z Kreatywnej Jacewiczówki

czwartek, 20 stycznia 2022

584. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja piąta - Laleczka.


Hej, hej!

   Moje archiwum zdjęć, gromadzące kolejne projekty, stale się powiększa. Zaległości publikacji postów rosną w szalonym tempie, a ja ciągle odkładam wizytę na blogu i uzupełnienie wpisów. Może trochę ten ostatni czas niekoniecznie też do tego skłaniał - a to zdalna nauka (oblegany komputer i obciążony internet), a to wyszukiwanie w sieci prezentów świątecznych, potem okres świąteczno - noworoczny... A kiedy udało się wygospodarować jakąś wolną chwilkę, to wolałam ją poświęcić na pasję :) 

   No, ale mamy już drugą połowę stycznia, nieco spokojniejszy czas, więc na tyle na ile pozwolą mi chęci, wracam do pisania. Chyba odrobina przerwy była mi potrzebna :)

   Tych zaległych prac jest tyle, że postanowiłam je po prostu publikować w miarę po kolei, bo inaczej pogubię się chyba całkowicie! Dziś dziękuję sama sobie za pomysł zrobienia listy projektów do publikacji, jakże to ułatwia orientację!

I tym sposobem, dziś zaprezentuje się jedna z takich zaległych prac.

   Kto zagląda na blog, ten może pamięta, że podczas wakacji w 2019 roku, zapisałam się na kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę. Ruszył pierwszego sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawiała nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja piąta, to już pewne wyzwanie, bowiem szyliśmy... laleczkę!

   Moja lala powstała z kawałka białej bawełny. Podobnie jak poprzednie maskotki, laleczka jest przyjemnie mięciutka, bo wypełniona kulką sylikonową. 

Włosy, a więc grzyweczka i warkocze, zrobione są z czarnej włóczki i jest to moje odstępstwo od oryginału. Diana w swoim kursie pokazała z jakich innych materiałów, można wykonać fajną fryzurę. 

Twarz mojej laleczki jest wyhaftowana czarną muliną, według mojego pomysłu.

Lalka dostała także, specjalnie dla niej uszytą, piękną sukienkę :)

Przyznaję, że piąta lekcja kursu była już wyzwaniem :) 

Ale dodam, że chociaż od uszycia laleczki minęło już trochę czasu i córeczka dość  często się nią bawi, to nadal zabawka wygląda tak jak tuż po uszyciu.







Pozdrawiam serdecznie,
Ania :)


środa, 3 listopada 2021

577. Poduszki z wieczorną modlitwą.

Hej, hej!

   Jakiś czas temu dość niespodziewanie wypadła nam wizyta u Przyjaciół. Pandemia sprawiła, że ominęło nas niestety kilka wspólnych okazji do świętowania, np. urodzinki dzieciaków. I tym razem, mimo, że bez okazji, postanowiłam Chłopakom coś podarować :) 

   Postawiłam na coś praktycznego!

   Uszyłam poduszki, które z przodu mają panel z modlitwą, a tył stanowi miękki, brązowy minky. Ponieważ nasi Przyjaciele są rodzicami trzech chłopaków w różnym wieku, starałam się, żeby każdy z chłopców miał na swojej poduszce odpowiednio dobraną modlitwę - od takiej najprostszej dla malucha, po bardziej rozbudowaną dla starszaka. Poduszki wypełnia przyjemna, sprężysta kulka silikonowa. 

  




 

   Myślę, że poduszki są nie tylko praktyczne, ale także fajnie zdobią "męskie" pokoje chłopców. 


Pozdrawiam cieplutko!
Ania.

poniedziałek, 20 września 2021

574. 'Szmatka miętoszka' i powitalna karteczka dla Dagmary :)

 Hej, hej!

   Dziś na blogu projekt stworzony tak dawno. że musiałam się dobrze zastanowić kiedy go zrobiłam! Data na zdjęciach wyświetla mi się sprzed dwóch lat!

   Leżał sobie projekt w kąciku, jakoś tak zupełnie zapomniany, a niesłusznie :) Bo przecież jest całkiem przyjemny dla oka :)

   Kartka z gratulacjami, oraz 'szmatka miętoszka' powstały z okazji narodzin wnusi mojej kochanej Ewuni :) Właśnie sobie uświadomiłam, że mała Dagmara ma już dwa latka! (o ile data na zdjęciach jest prawdziwa ;p).

Kartka powstała na gotowej bazie, a jej centrum stanowi haft bobaska :) Sam schemat jest bardzo prosty, dlatego serduszkom dodałam jeszcze różowe koraliki. Dodatkowo kompozycję uzupełnia różowa koronka, samoprzylepne różyczki, oraz napis.

'Szmatka miętoszka' także zawiera odrobinę haftu - imię dziewczynki na taśmie. Wszyte kolorowe wstążki - metki są ciekawą atrakcją dla malucha i przy okazji fajnie wyglądają :)






PS: Spojrzenie wstecz na wcześniejsze projekty ma swoje dobre strony. Pomaga korygować błędy. 'Szmatka miętoszka' ma niezbyt ładny szef z boku, sama nie wiem dlaczego tak to zostawiłam? Może brakowało czasu na poprawę? Dziś, z perspektywy kolejnych dwóch lat trenowania techniki szycia, pewnie poprawiłabym to natychmiast lub wykończyła w inny sposób hihi.


Pozdrawiam serdecznie,
Ania ;)

środa, 25 listopada 2020

535. Polarkowy komplet w żabki :)

Hej, hej!

   Na Podlasiu mamy dziś słonko! Od razu człowiek nabiera ochoty do działania :) I niestety widzi te, brudne z zewnątrz, okna hihi. Ot, taka pamiątka od panów dekarzy z budowy naprzeciwko, którzy skończyli dach i uciekli, a kurz na szybach pozostał ;)

   Ale zanim odlecę na myjce, to jeszcze zaproszę Was na post, tym razem szyciowy. 

   Ten rok był dla nas wyjątkowy, bo pomimo nieciekawych czasów przywitaliśmy, aż dwoje maluchów. Dla obojga, oprócz metryczek, powstały też proste kompleciki przydatne np podczas spacerów :)


   Dla chłopczyka powstał podobny komplecik, chociaż do miętoszki i podusi, dołączył jeszcze kocyk. Całość uszyłam z mięciutkiego i cienkiego polaru w wesołe żabki.

Miętoszka ma w środku owatę, oraz folię dzięki, której delikatnie szeleści, gdy ją dotykamy. Ma także kolorowe wstążki - metki, a w jednej z nich wszyłam sensoryczny, plastikowy kwiatuszek.

Poduszka jest tylko delikatnie wypełniona kulką silikonową. Ten rodzaj wypełnienia sprawia, że poducha jest miła w dotyku, a także podatna na układanie.

Kocyk jest na tyle duży, że można go złożyć na pół, jest wtedy cieplejszy, lub rozłożyć, co sprawia, że jest większy (rośnie z maluchem, więc posłuży na dłużej). Kocyk wymagał odrobinę więcej czasu, bo wszystkie jego boki obszyłam ręcznie.







Komplecik jest używany, co mnie niezmiernie cieszy. To najlepsza nagroda :)

Pozdrawiam serdecznie,
Ania :)

środa, 21 października 2020

530. Koniki i jednorożce :)

Hej, hej!

   Dziś za oknem szaro, ponuro i wietrznie, więc tym bardziej się cieszę, że mogę pokazać projekt, który powstał w sierpniu, a zdjęcia są pełne ciepła i słonka :)

   W sierpniu, rzut kostkami, w ramach zabawy "Kości zostały rzucone", poskutkował wylosowaniem ... tkaniny. Dość długo zastanawiałam się jaki projekt stworzyć, aż pod koniec miesiąca postawiłam na szycie! I tym sposobem powstało całkiem niezłe wesołe stadko - jednorożców dla dziewczynek i koników dla chłopców. 

   Pamiętacie kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę? To właśnie według niego powstały wspomniane maskotki. W ramach drugiej lekcji szyliśmy prostego konika (mój konik pojawił się na blogu w zeszłym roku) i jak widać nauka nie poszła w las!

   Koniki i jednorożce powstały z kolorowych, bawełnianych tkanin, które przywędrowały do mnie od 'Cudnejnienudnej' Dorotki. Ponownie postawiłam na minimalizm, bo tkaniny same w sobie mają fajny nadruk, którego nie trzeba było szczególnie upiększać, ale też część zabawek trafiło do maluchów, a więc musiały być bezpieczne. 
   Już pierwszy konik (szyty w ramach kursu) dostał grzywę i ogon z kolorowych wstążek, co bardzo mi się spodobało. Ten pomysł oczywiście powieliłam, wykorzystując tym razem różne ich szerokości (1,5 - 2,5 cm) i dostosowując kolory np. do upodobań dziecka :) Grzywa, to wstążki złożone na pół, tak jak w szmatkach - miętoszkach, czy zabawkach sensorycznych, coś na kształt uwielbianych przez dzieci, metek. Ogon, to już pojedyncze wstążki, czasem z supełkiem na końcu, czasem nie. 

Koniki i jednorożce są przyjemnie mięciutkie, bo wypełnione kulką sylikonową. 

   Całe to wesołe stadko rozpierzchło się szybciutko do nowych domków i mam nadzieję, że dzieciaki należycie je tulą i nie zapominają podczas zabawy :)







   W myśl zasady, że nic się nie może zmarnować, ze skrawków materiału, powstały jeszcze woreczki sensoryczne, wypełnione ryżem. Moje dzieciaki od razu zabrały je do zabawy - podrzucały do góry i rzucały celu, nosiły na głowie, stopach, robiły wyścigi, a najmłodszy synek transportował je na przyczepce traktorka... Takie proste, a takie wszechstronne prawda?



Pozdrawiam serdecznie, 
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki ;)


Ps: Zupełnie zapomniałam, że w ramach wspominanego wyżej kursu, powstały jeszcze dwie zabawki - lala i taki nieco bardziej skomplikowany miś. Oba projekty na pewno zagoszczą jeszcze na blogu ;)
 

środa, 16 września 2020

526. Poduszka i miętoszka dla Natalki :)


Hej, hej!

   Na Podlasiu mamy od kliku dni przepiękną pogodę! Aż nie chce się wierzyć, że to połowa września! Chociaż, jeśli odrobinę pomyślę, to w roku urodzenia mojej córeczki, wrzesień był równie piękny :) Za upałami nie przepadam, nie czuję się wtedy najlepiej, ale w obecnych czasach, im dłużej i więcej będziemy korzystać z naturalnej witaminy D i przebywania na powietrzu, tym bardziej wyjdzie nam to na zdrowie!

   A skoro pogoda czerwcowa, to dziś na blogu pojawi się moja czerwcowa odpowiedź na zabawę z kośćmi :) W czerwcu wylosowałam 'wstążkę', a pomysł na wykorzystanie przyszedł sam! Wszak w maju urodziła się kolejna pocieszka w rodzinie, w dodatku płci żeńskiej. W ramach prezentu powstała oczywiście haftowana metryczka (o niej innym razem), a jako dodatek do niej uszyłam taki prosty komplecik - 'szmatka miętoszka' i niemal płaska poduszka do wózka.

   Jedna ze stron, zarówno zabawki jak i poduszki, to bardzo miękka 'dresówka' w zwariowane sowy, a druga to różowe minki z wytłoczonymi serduszkami. Strasznie spodobał mi się kontrast szarości z różem (To także kolorystyka wspomnianej wcześniej metryczki). 

Miętoszka ma w środku owatę, oraz folię dzięki, której delikatnie szeleści gdy ją dotykamy. Ma także kolorowe wstążki - metki, a w jednej z nich wszyłam sensoryczne, plastikowe kółeczko.

Poduszka, jak wspomniałam, jest tylko delikatnie wypełniona kulką silikonową. Ten rodzaj wypełnienia sprawia, że poducha jest miła w dotyku, a także podatna na układanie.







   Skoro dziś pochwaliłam się swoją czerwcową pracą, to do nadrobienia pozostał mi tylko lipiec i sierpień. Oczywiście do nadrobienia na blogu, bo same prace już dawno powstały.
Ja oczywiście czekam na wrześniowe projekty moich Uczestniczek!

Pozdrawiam serdecznie,
Ania :)

środa, 25 marca 2020

513. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja czwarta - Wieloryb :)

 Hej, hej!



    Ostatnio zajrzałam do swojego archiwum zdjęć i przeraziła mnie ilość prac, których jeszcze nie miałam okazji pokazać! Z jednej strony mnóstwo zaległości do opisania, a z drugiej - świetna wiadomość, bo na blogu na pewno przez dłuższy czas pająki nie mają czego szukać :)
 
   I tym sposobem, dziś zaprezentuje się jedna z takich zaległych prac.

   Kto zagląda na blog, ten może pamięta, że podczas wakacji zapisałam się na kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę. Ruszył pierwszego sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawiała nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja czwarta, to przestrzenny wielorybek :)
  
   Mój wielorybek powstał z kawałka materiału, chyba ze starej zasłony. Co prawda żółtych wielorybów za wiele nie ma, jeśli w ogóle, ale ten mój został uszyty z myślą o synku, który ten kolor lubi :) I dobrze, bo żółty pozytywnie nastraja :) 
 
   Podobnie jak poprzednie maskotki, wieloryb jest przyjemnie mięciutki, bo wypełniony kulką sylikonową. Tym razem buźka i oczka są namalowane permanentnym markerem. 
 
   Myślałam, że wyzwaniem będzie wszycie spodu brzuszka i płetw, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny :) I chociaż od uszycia wielorybka minęło już trochę czasu i często jest przytulany, to nadal wygląda tak jak tuż po uszyciu.





   Na kolejnej lekcji kursu Diany szyłyśmy lalę, a na ostatniej - dość trudnego misia :) Wyglądajcie kolejnych postów, a wśród nich na pewno pojawią się wspomniane zabawki, bo (tak!,tak!) udało mi się ukończyć kurs  ;)



Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki
 
 

środa, 27 listopada 2019

497. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja trzecia - Stojąca gąska :)



Hej, hej!

    Listopad powoli żegna się z Podlasiem delikatnym mrozem, szarymi chmurami i silnym wiatrem, który sprawia, że wydaje się być jeszcze chłodniej, niż jest w rzeczywistości. I mimo, że wieczory są coraz dłuższe, to coraz trudniej jest robótkować. Chyba wciąż jestem przyzwyczajona do pracy przy świetle dziennym, bo przy sztucznym wszystko robi mi się jakoś wolniej.

  Ale dziś zapraszam na post z pracą, która powstała jeszcze podczas ciepłych, słonecznych dni ;)

    Kto zagląda na blog, ten wie, że podczas wakacji zapisałam się na kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę. Ruszył pierwszego sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawia nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja trzecia, to stojąca gąska :)

   Swoją gąskę uszyłam z resztek bawełny beżowej w białe kropki. Odrobina tej tkaniny pozostała mi po współpracy z Weroniką, a jak pamiętacie część z niej wykorzystałam przy szyciu pierwszej zabawki z kursu. Deseń kropek, oraz stonowany kolor bardzo mi się spodobał i wydawał się pasować idealnie!

Ponownie postawiłam na minimalizm i myślę, że się nie pomyliłam. Spokojny kolor i deseń tkaniny podkreśla wąska żółta wstążka i piankowa różyczka. Gąska dostała haftowane maleńkie oczka.

Gąska, podobnie jak poprzednie, jest przyjemnie mięciutka, bo wypełniona kulką sylikonową.

Tak naprawdę, osobiście trochę uprościłam propozycję Diany, i bo zaproponowała nam wykonanie dzióbka i główki innego koloru, oraz przyszycie skrzydeł. U mnie gąska powstała, jak widać, z jednego kawałka materiału, a ze skrzydeł zupełnie zrezygnowałam. Ale myślę, że mimo tych zmian, wykrój gąski jest tak fajnie wykonany, że nic nie traci że swego uroku.

Projekt gąski bardzo mi się spodobał. Świetnie mi się z nią pracowało i z przyjemnością wrócę do schematu opracowanego przez Dianę.







Kolejna lekcja kursu to wieloryb, lala i dość trudny miś :) Wyglądajcie kolejnych postów ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki

środa, 9 października 2019

492. "Po prostu szyj" - kurs szycia DianaArt. Lekcja druga - Konik.

Witajcie!


    Jesień na Podlasiu pokazuje swoje różne oblicza. Było deszczowo, słonecznie, wietrznie. Wczoraj witał nas przymrozek, a dziś +15* ;) Na nudę nie możemy narzekać.

   Jakiś czas temu na blogu chwaliłam się misiem, a w zasadzie misią Hanią, uszytą w ramach kursu, na który zapisałam się podczas minionych wakacji.

Wspomniany kurs to, kurs szycia prostych zabawek, zorganizowany przez Dianę.

Ruszył 1 sierpnia, a w jego ramach, co dwa tygodnie, Organizatorka stawia nam za zadanie uszycie kolejnej maskotki. Lekcja druga, to bardzo prosty konik lub jednorożec :)
 

Tym razem zabawka tworzona z myślą o mojej najmłodszej pociesze, więc postawiłam na konika.

Konik powstał z bawełnianej tkaniny, która przywędrowała do mnie od Cudnejnienudnej Dorotki, w ramach nagrody zdobytej w jednej z Jej zabaw. Tak naprawdę, ów materiał ma deseń koników, chociaż akurat we fragmencie, który użyłam nie jest to widoczne. Spodobały mi się jednak spokojne kolory - szarość i niebiesko - białe akcenty.

    Postawiłam na minimalizm, dlatego, że konik, to przecież docelowo zabawka dla niemowlaka. I z tą myślą przewodnią konik dostał grzywę i ogon z kolorowych wstążek (2,5 cm). Sam konik nieco stonowany, ale wstążki za to, nieco szalone, w wesołych kolorach: żółtym, żółtym w kropki i takim zielonym 'świecącym'. Grzywa, to wstążki złożone na pół, tak jak w miętoszkach czy zabawkach sensorycznych. Ogon, to już pojedyncze wstążki, ale z supełkiem na końcu. Wszystko dokładnie wszyte, bo wiadomo w jaki sposób niemowlak bawi się taką maskotką.

Oczywiście konik, podobnie jak misia, jest przyjemnie mięciutki, bo wypełniony kulką sylikonową. 

 
 
 
 
   Pozostaje tylko dodać na koniec, że zabawka przyjęta z entuzjazmem właściwym dla dziewięciomiesięcznego malucha :)



W kolejce do zaprezentowania czeka już gąska z lekcji trzeciej, a w kolejce do uszycia - wieloryb i lala. 

Pozdrawiam serdecznie, 
Ania z Kreatywnej Jacewiczówki ;)