sobota, 26 września 2015

"Napisz co sądzisz o...", czyli Igłą Malowane 5/2015 - recenzja




   Dziś przychodzę do Was z najnowszym numerem dwumiesięcznika "Igłą Malowane" 5/2015. 
Muszę przyznać, że już dawno nie miałam do czynienia z gazetką, w której każda strona zaciekawia haftem. Przeglądając nowe wydanie, strona po stronie, byłam coraz bardziej zachwycona. Tym razem, nie ma takiego wzoru, którego nie miałabym ochoty wyszyć! Wszystkie są świetne i na pewno trafią w gust niejednej haftującej osoby. Co więcej, ogromny plus dla Redakcji, która faktycznie odniosła się do sugestii Czytelników i Recenzentów, a tym samym w nowym numerze znajdują się świetne małe dziecinne wzorki, które inspirują do tworzenia wielu ciekawych projektów. Większe wzorki na pewno będą ciekawą i wesołą ozdobą dziecięcych pokoików czy świetnie sprawdzą się jako metryczki dla dzieciaczków. 
Zachwycają także te nieco "poważniejsze" schematy - piękny, jak dla mnie "witrażowy" paw, czerwona dama, subtelne maki, i góralska chata w kolejnej odsłonie.
Na strony czasopisma powróciła także Galeria Czytelników, gdzie możemy podglądać prace, zainspirowane lub wykonane na podstawie wzorów zamieszczanych na łamach IM czy HP.
Ze swojej strony zachęcam do sięgnięcia po nowe wydanie "Igłą Malowane", naprawdę warto! 
A na koniec jeszcze zapraszam do obejrzenia  propozycji haftów z najnowszej gazetki, mówią przecież same za siebie :)


 











 ......................................................................


   Kochani na koniec jeszcze małe wyjaśnienie mojej nieobecności tej do teraz i tej w najbliższej przyszłości. 
Od jakiegoś czasu, jak wiecie, przygotowywałam się do bardzo ważnego wydarzenia w naszym życiu. Niby wszystko zapięte na ostatni guzik, a jednak ... To nasze "wydarzenie" nastąpiło trzy tygodnie wcześniej i na kilka dni nasze życie, dom ogarnął chaos. 
A oto moja córeczka i Sprawczyni całego zamieszania ....




 Dziś już dom odgruzowany, powoli układamy to sobie logistycznie (;p) i wszystko idzie ku dobremu :)
Pozdrawiamy Was serdecznie, już w komplecie - dwóch facetów, dwie kobietki!

poniedziałek, 7 września 2015

Pamiątki Chrztu - Aniołki

   Za mną weekend "wyjęty z życia" - kiedy i gdzie uciekły mi dwa dni zupełnie nie wiem! Nie mniej nie próżnowałam, a nawet działałam (hafciarsko w szczególności) na zdwojonych obrotach. 
   W niedzielę odbył się Chrzest Pauli, którą niedawno powitaliśmy na świecie, oraz jej ciotecznej siostrzyczki - Kingi :) Bardzo chciałam coś przygotować od siebie, tylko jak nigdy, dopadł mnie totalny brak pomysłu - aż do piątku. I tak wraz z utęsknionym deszczem, spadła na mnie wena twórcza, a tym samym powstały dwie, skromne co prawda, ale mam nadzieję, że miłe, Pamiątki Chrztu z Aniołkami. Szczerze powiedziawszy, to mam ochotę wyszyć podobne dla moich dzieciaków - jednak mam jeszcze troszkę inny pomysł. Zobaczymy co z tego wyniknie :)
Wzorek Aniołka pochodzi z IM 4/6 (HP 8/2014). Oczywiście tradycyjnie, nie zabrakło tu mojej inwencji twórczej - własny dobór kolorystyki, pewne rzeczy dodane, pewne pominięte. Całość wyszyta dwiema nitkami mieszaniny mulin (ariadna, b. brand oraz "dostana" ostatnio cieniowana różowa) na białej aidzie14.
Takiego tempa wyszywania jeszcze nie miałam - istne szaleństwo! Całość, wraz z napisami (te najpierw w postaci projektu na kartce) zajęła mi około 12 godzin - uff! Mam nadzieję, że w przyszłości wena potraktuje mnie litościwiej i nie spłynie w ostatniej chwili :)
Tu oryginalny Aniołek, a poniżej i efekty mojej weekendowej, szalonej pracy z igłą  ....










Głosowanie na Twórczo Zakręcone Blog nadal trwa. 
Zapraszam Was Kochani jeszcze raz serdecznie do zajrzenia na stronę konkursu (o tutaj) i zagłosowania na mojezyciepasjauslane.blogspot.com. 
Kilka głosów już od Was dostałam i bardzo za nie dziękuję, bo chociaż ich niewiele, to dla mnie liczy się każdy :)


----,--'--@ 
 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do...
... "Makowy dworek", "Więzień miłości" i start głosowania na Twórczo Zakręcone Blogi (WDiC) z 2 września 2015r.

 Sylwia Murzynowska, Danuta Kielar  Izabela Hebda, Ewita Jot, Katarzyna (dasz, dasz - działaj!), Joanna Trąbała, Lawendowa Kraina Robótek, Anek73, eliszka8, Sylwia Fallopia (uwierz, że ja także :p), Promyk dziękuję za wsparcie dobrym słowem przy budowie dworka :)

 bluebru nete obawiam się, że raczej nie uda się skończyć do października, ale mam nadzieję, że może nie pierwsze, ale następne tygodnie zaowocują nowymi xxx.

 Jarzębinowa masz rację. Wspólne wyszywanie trwa, aż do końca grudnia, więc kiedy za oknem będzie brakowało kolorów, ten haft od razu poprawi humor :)

Jaglana nadal ciągnie mnie do zieleni, więc maki jeszcze trochę poczekają, będą na deserek :)

 ----,--'--@ 
 
Dziękuję za Waszą obecność i pozdrawiam serdecznie!

środa, 2 września 2015

"Makowy dworek", "Więzień miłości" i start głosowania na Twórczo Zakręcone Blogi (WDiC)


  Dziś witają Was moje róże, które pomimo permanentnej suszy, ponownie w tym roku zakwitły!  Ot taki przyjemny i kolorowy akcent cieszący oko :)
   Na Podlasiu wreszcie się nieco ochłodziło i mamy "tylko" 20*C na termometrach. Spadł nawet deszcz, ale niestety, chociaż bardzo intensywny, to jedynie chwilowy. Ostatnio słyszałam, że, by naprawić to co zniszczyły upały, potrzeba trzech tygodni intensywnych opadów! A na to się nie zapowiada ...



   Ja natomiast nadal tęsknię do zieleni. Dlatego staram się, chociaż haftem nadrabiać. Różnie to bywa z tym wyszywaniem, bo nadal sprzątam i reorganizuję (pamiętacie z poprzedniego posta?) domową przestrzeń. Wszystko jednak powoli dopinam na przysłowiowy ostatni guzik i nieco zwalniam. Co, mam nadzieję, poskutkuje kolejnymi krzyżykami na "Makowym dworku". Tymczasem od poprzedniej środy (mniejsze zdjęcie) trochę xxx na hafcie przybyło, efekty pracy nawet dostrzegalne ;p Miałam ochotę na zielenie, ale jakoś nie dałam rady ruszyć z miejsca, dopóki nie "zbudowałam" dachu. Okazało się, że prawy "zielony" róg naprawdę całkiem sympatycznie mi się wyszywa! Może właśnie z braku tej naturalnej zieleni wokół.












 
Dziś środa, a więc i kolejne czytadełko. Tym razem to "Więzień miłości" K. Monk. Moim zdaniem bardzo fajny romans historyczny. Ona - silna kobieta, która nie raz musi walczyć o swoje i on - niby powszechnie znany bawidamek, a jednak odmieniony pod wpływem niespodziewanego uczucia. Do tego dołóżmy jeszcze wątki kryminalne, nieco erotyki oraz aurę dawnych czasów i mamy naprawdę ciekawą, ale i lekką i przyjemną lekturę. Romans czyta się naprawdę szybko i z zainteresowaniem. Dla kogoś, kto lubi poczytać sobie "po babsku" jak najbardziej polecam.









 I jeszcze jedna informacja na koniec, a mianowicie ruszyło głosowanie na twórczo zakręcone blogi. 

W tym roku i ja postanowiłam spróbować swego szczęścia i również zgłosiłam swój blog  

mojezyciepasjauslane.blogspot.com



Zapraszam Was Kochani serdecznie do zajrzenia na stronę konkursu (o tutaj) i zagłosowania, aż na 3 swoje ulubione blogi  :) Ja już swoje trzy głosy oddałam!



----,--'--@ 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do... 

Iwa F, Sylwia Murzynowska (spróbuj i koniecznie się pochwal), Elunia, Izabela Hebda, Nitki Ariadny, Anek73, Ewita Jot, violka, Iwona Syczowska, Promyk, donka66Katarzyna, Wioleta Welc, Joanna Trąbała  bardzo dziękuję za miłe słowa o hafciku i karteczce.

Renata Pawlicka cała przyjemność po mojej stronie :)
 Ula K. ja zawsze wyszywam krzyżyk po krzyżyku, więc dla mnie to akurat nie stanowiło problemu. Kursik Igiełki znam, ale trochę mnie przeraziły te "zawijane" przejścia po hafcie. Chociaż tak naprawdę przedstawienie w taki sposób jest bardzo pomocne przy serduszku Moni.

  Jaglana  i ja mam ochotę spróbować takiego melanżu, sama jestem ciekawa efektu. Może przy jakiejś karteczce się skuszę :)

----,--'--@ 
Pozdrawiam Was serdecznie!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Karteczka urodzinowa i kilka słów o mulinie cieniowanej :)

   U nas nadal upał. Deszczu brak, zieleni brak, a ja nie potrafię się odnaleźć w tej całej "suchocie". Najchętniej zostaję w domu, bo tu i chłodno i zielono (dzięki moim doniczkowcom posiadanym w ogromnych ilościach). 
Ostatnio hafciarsko co nieco się dzieje, a to drobny hafcik w postaci róży na kartkę, a to kolejne xxx na "Makowym...". Chociaż prawdę powiedziawszy sporo zajmują mi domowe obowiązki, takie wynikające z końca lata i przygotowujące do ważnego wydarzenia, które już niedługo u mnie nastąpi. Sporo porządków, układanie i przekładanie rzeczy w szafach, trochę reorganizacja dotychczasowej przestrzeni, dużo, dużo prania, a i mycie okien, pranie i upinanie firanek itd. Samo życie po prostu :)

   A tymczasem jutro urodzinki obchodzi blogowo-facebookowa koleżanka, więc specjalnie dla Renaty powstała wspomniana karteczka z różą. 
Haft wykonany dwiema nitkami muliny cieniowanej (ostatnio zakupionej) na kanwie gobelinowej. Wybór akurat tej kanwy nie jest nieprzypadkowy, bo zależało mi na siateczce - ot taki pomysł przyszedł mi do głowy :) Wzorek odkserowany kiedyś z jakiejś szydełkowej gazetki.
Karteczka w pełnej krasie poniżej, a ja dodam tylko, że dotarła na czas do Adresatki - Jubilatki :) 






 

 


 Renatko,
 jeszcze raz z całego serduszka
 samych serdeczności!


   Przy okazji tworzenia karteczki, przetestowałam ostatnio zakupioną cieniowaną mulinę. Test podwójny, bo raz, że sama mulina go przechodziła to i hafciarka także, gdyż z tego rodzaju muliną miałam styczność po raz pierwszy. Z tego właśnie powodu zajrzałam do przepastnej wiedzy internetu i jak się okazało, nie był to taki głupi pomysł. 
Poniżej kilka "wyłapanych" z sieci informacji a propos haftowania mulinką cieniowaną, które mi się przydały :) Dzielę sie, bo może i Wam kiedyś taka "wiedza" się przyda :)

Kilka słów o haftowaniu muliną cieniowaną:
(tak by uzyskać efekt cieniowania, a nie melanżu ;p)

- najlepszy wzór, dla tego rodzaju mulinki, to schemat jednokolorowy;
- stawiamy zawsze jeden pełny krzyżyk;
- wzór haftujemy rzędami np. pionowymi (tzn stawiamy krzyżyki od dołu ku górze, a następnie wracamy od góry ku dołowi);
-  zaczynamy zawsze tym kolorem nitki, którym skończyliśmy;
- igłę nawlekamy nitką tak, by oba jej końce były luźne, nigdy nie składamy nitki "na pół" tak jak np podczas szycia.


Tak jak pisałam, są to informacje z internetu, ale stosując się do nich stworzyłam różyczkę z karteczki. Człowiek uczy się całe życie, więc jeśli próbowaliście haftowania taką mulinką i macie swoje uwagi - chętnie przyjmę podpowiedzi i dodam do powyższej listy :)

----,--'--@ 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do...
... "Krzyżyki na "Makowym..." i tanecznie w czytadełku (WDiC)" z 26 sierpnia 2015r.

Danuta Kielar masz rację, każdy, nawet mały kroczek, przybliża nas do końca "budowlanki". A tak szczerze powiedziawszy, to oboje z mężem to lubimy, więc pewnie jak skończymy, to wymyślimy coś nowego :)

Anna S, Ula K., Ewita Jot, maggy rdest, Wioleta Welc, a- lenka, Renata Pawlicka, Izabela Hebda, donka66, Jarzębinowa (chyba dobrze :p), Sylwia Murzynowska dziękuję za miłe słowa o xxx na "Makowym..." i wiarę we mnie :) Haft jest bardzo przyjemny, więc staram się, by przybywało krzyżyków, chociaż po troszkę.

maggy rdest masz rację - dworki będą świetne i każdy ze swoim "charakterem".

maggy rdest, Wioleta Welc zauważyłam, że kiedy pozwalam sobie na to "skakanie" po kolorach, jakoś lepiej mi idzie to całe haftowanie ;p

Jaglana hafcik "W dolinie" chwilowo odłożony. W "Makowym..." mamy wyraźny termin na skończenie, a dolina może sobie poczekać. No i haft jest duży (rozpięty na ramie, która muszę gdzieś opierać) i ciężko mi się obecnie nad nim pochylać, ale cały czas mam go na uwadze i na pewno do niego wrócę.

Aiden Decou witam Cię serdecznie :) Zachęcam mimo wszystko do spróbowania sił w haftach :)

Aga Chmurka prawda jest taka, że chciałoby się jeszcze więcej działać, a tu ciągle coś :)

Anek73 oj do końca to jeszcze sporo brakuje :) Stwierdzam, że raczej połowa za mną :)
 
Iwona Syczowska ja zawsze jestem zdania, że haftowanie ma mi sprawiać przyjemność, bo kiedy coś nas zaczyna męczyć to wiadomo "z niewolnika nie ma robotnika". Taki sposób haftowania jak Twój czy mój, to też metoda :) A czas z książkami to zazwyczaj ten skradziony ze snu, albo "zjadany" wraz ze śniadaniem :)

----,--'--@ 
 
Wielka buźka za odwiedziny i komentarze :p

środa, 26 sierpnia 2015

Krzyżyki na "Makowym..." i tanecznie w czytadełku (WDiC)

   Wczoraj późnym popołudniem pierwszy raz od wielu dni padał deszcz - taki prawdziwy zimny i rzęsisty! Co prawda to tylko kropla w morzu potrzeb, ale i te krople są ważne. Nawet kałuże nie miały szansy się stworzyć, bo ziemia chłonie jak gąbka! Szkoda tylko całej zieleni, kolorów kwiatów. O tej porze roku Jacewiczówka kusi barwami, zwabia motyle, a tymczasem, tegoroczny sierpień, to niestety wszystko wysuszone na wiórek :( 
Aż osobiście zatęskniłam za zielonym, więc próbuje sobie haftem rekompensować. 
Chociaż, szczerze mówiąc, w tej dziedzinie postępy niewielkie, bo wzięliśmy się za wykańczanie dziecinnych pokoików, a to wszystko niestety zajmuje czas. Ale każda nawet najmniejsza zmiana cieszy niesamowicie :) Zostało dopracować kilka szczegółów i ... przechodzimy do kolejnych pomieszczeń. Na pierwszy ogień układanie panela w korytarzyku, a potem może wreszcie moja wymarzona garderoba :) 

 Tymczasem w naszej salowej zabawie z "Makowym dworkiem" mamy już dwa dworki wyhaftowane (Renata i Iwona)! Niezmiernie cieszy także to, że możemy podglądać kolejne dworki, które pięknie, krzyżyk po krzyżyku, rosną :) 
Poniżej jest i mój osobisty dworek w pełnej krasie - z prawej i (supełkowej) lewej strony. Oczywiście konsekwentne wyszywanie strona po stronie, diabli wzięli. Ja, jak zwykle po swojemu, skaczę to tu to tam.





















Dziś środa, więc pora także na czytadełko. Tym razem to "Idę w tango" J. Fabickiej. Książkę już kiedyś czytałam i prawdę powiedziawszy rzadko wracam do przeczytanej pozycji, bo nie wiem jak Wy, ale ja zapamiętuję fragmenty i zakończenie. Ale akurat to czytadełko skusiło mnie po raz drugi. Swojska, babska opowieść o życiu kobiety, takiej jak wiele z nas - z problemami i obciążeniami dnia codziennego. Jest też wątek miłosny (nawet nie jeden), że o odrobinie tańca i polskiego show-biznesu nie wspomnę. Czyta się naprawdę z przyjemnością, więc warto sięgnąć po tę książkę.






----,--'--@ 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do...


Jarzębinowa, Iwona Kołodziej, Ewita Jot, Anna S, Danuta Kielar, Lawendowa Kraina RobótekElżbieta K (a propos sklepu na priv), Anek73Izabela HebdaviolkaPasje Violi bardzo dziękuję za ciepłe słowa o metryczkowym hafciku oraz o moim samodzielnym doborze nici :)

Anna S ja myślę, że samodzielny dobór kolorów to tylko chyba kwestia wprawy. No i zadanie o wiele ułatwione, kiedy ma się kolorowy schemat, gdzie można porównać wydruk z kolorem mulinki :)

Danuta Kielar do tworzenia własnych wzorów jeszcze mi bardzo daleko. Z całą pewnością wymaga to także czasu, który jak wiesz niedługo się skurczy niemiłosiernie :) Pozostawię to chyba "fachowcom" :)

Jaglana póki co to ostatnia metryczka :) Ale masz rację, dzieci nigdy dość :)

 ----,--'--@ 
 
Wielka buźka za odwiedziny i komentarze :p 
Witam Nowe Osóbki, rozgośćcie się, czym chata bogata!
Pozdrawiam serdecznie!

środa, 19 sierpnia 2015

Metryczka dla Hani, czytadełko i małe zakupy mulinkowe (WDiC)


    Dziś, pierwszy raz od bardzo dawna, udało mi się usiąść z tamborkiem na podwórku. Bardzo przyjemnie :) A cóż się tworzyło? A no kolejna metryczka, a w zasadzie tylko napisy. Sam hafcik zajął mi około trzech tygodni, a kto tu do mnie zagląda, pewnie pamięta, że rozpoczynałam go dwa razy. Pierwsze podejście, to tak ciemna kolorystyka, że nie widziałam sensu, by to ciągnąć. Tylko odrobinę szkoda tygodnia pracy. Ale powiem szczerze, że kiedy dobrałam kolorystykę na nowo, po swojemu, już po kilkudziesięciu xxx stwierdziłam, że to jest to! I haftowanie poszło raz dwa.
Wzorek znaleziony w internecie, haftowany dwiema nitkami mieszaniny mulin (ariadna i b.brand), na kanwie 14 (rustico "dostana od Hani). 
Oczywiście metryczka póki co w wersji roboczej - nie prasowana, nie oprawiana, a i oczekująca na uzupełnienie, co nastąpi oczywiście w swoim czasie. 
Póki co chwalę się efektem pracy i własnoręcznego doboru kolorów.


   




  
   Ostatnio też pokusiłam się o zakupy mulinkowe o tutaj (przy okazji muszę pochwalić ten sklep internetowy i powiedzieć szczerze, że od zamówienia przez, zapakowanie, płatność i dostarczenie - pełna "profeska"!). Tym razem skusiła mnie cieniowana mulinka, a przy okazji uzupełniłam jeszcze zapasy tej zwykłej. To tradycyjnie ta moja chińska "tanioszka", którą wyszywam już od ponad roku chyba. 
Tym razem pokusiłam się nawet o test na farbowanie i okazało się, że pasemko namoczone w wodzie (bez detergentów) o temperaturze 40*C, ani nie "puściło" farby, ani samo się nie zmieniło.
Od dawna sama dobieram kolory do haftów, więc tego typu zakupy, to taka przyjemna konieczność :p

       



(Źródło)
   
   Dziś mamy środę, a więc pora też na nowe czytadełko.Tym razem to "Pierwsze koty robaczywki" K. Bonowicz. Po, tej ostatnio przeze mnie przeczytanej książce, ta obecna, to bardzo miła odmiana. I dowód na to, że o perypetiach młodej kobiety można pisać ciekawie. Nawet jeśli zdarzają jej się jakieś pechowe sytuacje. Fajna opowieść o losach głównej bohaterki Idy, która chociaż zaczyna pracę w liceum jako nauczycielka polonistka, to sercem bliżej jej do uczniów niż do ciała pedagogicznego. Pewnie to staje się przyczyną jej częstych wizyt "na dywaniku" u dyrektora. Ale to także opowieść o miłości, przyjaźni. Książkę czyta się szybko i przyjemnie i myślę, że warto po nią sięgnąć :)





----,--'--@ 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do...
...  Użytecznie z haftem płaskim. z 17 sierpnia 2015r. 

Magdalena Betlej, Nitki Ariadny, Anek73, Izabela Hebda, Ewita Jot, Elżbieta K (mały powrót do przeszłości ;p), Ula K., Lawendowa Kraina Robótek, Jaglana, Anna S, marrika91, Promyk, Sylwia Fallopia dziękuję pięknie za miłe słowa o hafcikach :)
 
Anek73, marrika91 u nas niestety nadal deszczu jak nie było tak nie ma. Dobrze, że chociaż zrobiło się chłodniej. Podlewanie (u nas co drugi dzień) nadal konieczne.

 ----,--'--@
Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny (właśnie przekroczyliście 45 000!) i komentarze :p
Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Użytecznie z haftem płaskim.

   Na Podlasiu nadal gorąco i sucho. Żeby mężuś nie podlewał roślinek, mielibyśmy jedną, wielką pustynię na podwórku. Dobrze, że chociaż poranki są wilgotniejsze i chłodne. Wietrzymy wtedy domek i dzięki temu jakoś dajemy radę. Ale ja, życiowa optymistka, nie mogę nie dostrzegać pozytywnych stron takiej pogody - ot chociażby suszenie prania :)
   Wspomniałam ostatnio, że kilka projektów się odtajniło w ostatnim czasie. Była już metryczka dla Kruszynki, która dołączyła do rodzinki, były i niespodzianki przygotowane w ramach nagrody w moim imieninowym candy. Dziś natomiast przychodzę do Was z małymi hafcikami płaskimi. Oba hafciki powstały tym razem jako aplikacja na "coś" użytkowego. 

  Jako pierwsze powstały dwie ściereczki. 
Wzorek gruszek pochodzi z odkserowanych wzorów, "dostanych" kiedyś od Babci. Całość wyhaftowana dwiema nitkami mulin z zasobów (stara odra i ariadna), ściegiem łańcuszkowym, na materiale bawełnianym, z takim dość ciekawym motywem. Oczywiście obie ściereczki uszyte własnoręcznie przeze mnie :) Całość dopełniają wstążeczka i guziczek.


 


 















   Drugi projekcik to ręczniczek dla malej dziewczynki.
Sam ręczniczek, taki jak zawsze wykorzystuję na te imienne (pochodzący z Ikei). Tym razem jednak, zamiast haftu na kanwie, spróbowałam aplikacji z haftem kładzionym. Za wzorek tradycyjnie posłużyła mi kolorowanka synka. Całość wykonana dwiema nitkami mulin z zasobów (stara odra i ariadna, b.brand), ściegiem łańcuszkowym i odrobinkę kładzionym, oraz tzw. "stebnówką" na materiale bawełnianym. Całość dopełnia wstążeczka i guziczek.





Oba projekciki spełniły role prezentów :)

A tymczasem wieści z tamborka są takie, że skończyłam kolejną metryczkę, a właściwie pozostały mi już tylko napisy i to tylko te, które znam, bo metryczka dopiero czeka na dzidzię. A ja tym samym, z miłą chęcią, wróciłam do "Makowego dworku" i krzyżyk do krzyżyka powoli zapełniam kanwę. 

----,--'--@ 
  W odpowiedzi na Wasze komentarze do...

marrika91 ja staram się dać i książce i autorce szansę do samego końca. Zawsze jest nadzieja, że może jednak ...
Nitki Ariadny miło mi to słyszeć, naprawdę :)

Iwona Syczowska dziękuję Ci za tyle pięknych, ciepłych słów :) Urosłam w dumę niesamowicie :) Książki, o której pisałaś nie czytałam. Być może kiedyś trafi w moje łapki. Ja mam jakoś tak, że specjalnie nie szukam, nie rezerwuje książek. Będąc w bibliotece sięgam najczęściej na dwa regały - nowości i zwroty :)
 Jaglana miałam nadzieję, że tytuł jest przewrotny, niestety okazał się aż nadto dosadny hihi.
  
Sylwia Fallopia często przy zakupach zwracam uwagę nie tylko na jakość czy cenę, ale i na opakowanie. Fajnie jeśli da się jej jeszcze wykorzystać :)
 ----,--'--@

Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny i komentarze i zapraszam już w środę na odsłonę metryczki i nowe czytadło :)
Pozdrawiam serdecznie!